<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Adam Szejnfeld &#187; wywiad</title>
	<atom:link href="http://www.szejnfeld.pl/index.php/tag/wywiad/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.szejnfeld.pl</link>
	<description>Senator Rzeczypospolitej Polskiej</description>
	<lastBuildDate>Mon, 16 Feb 2026 22:37:10 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.9.2</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Inkubator PPP</title>
		<link>http://www.szejnfeld.pl/index.php/prasa/wywiady/inkubator-ppp/</link>
		<comments>http://www.szejnfeld.pl/index.php/prasa/wywiady/inkubator-ppp/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 04 May 2012 14:55:18 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wywiady]]></category>
		<category><![CDATA[wywiad]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.szejnfeld.pl/?p=12196</guid>
		<description><![CDATA[

Panie Pośle, ostatnie dane dotyczące inwestycji realizowanych w formule partnerstwa publiczno-prywatnego pokazują, że ich wartość w 2011 roku spadła o 20 proc. Dlaczego polskie samorządy nie potrafią wykorzystać tego mechanizmu?
Na szczeblu samorządowym na poziom inwestycji, zwłaszcza realizowanych w dotychczasowych, standardowych zasadach, wpływa kilka kwestii. Coraz mniejsza liczba przedsięwzięć to efekt większych ograniczeń nałożonych na samorządy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><img class="aligncenter size-medium wp-image-12197" title="0046-1024x680" src="http://www.szejnfeld.pl/wp-content/uploads/2012/05/0046-1024x680-300x199.jpg" alt="" width="300" height="199" /></p>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;"><strong>Panie Pośle, ostatnie dane dotyczące inwestycji realizowanych w formule partnerstwa publiczno-prywatnego pokazują, że ich wartość w 2011 roku spadła o 20 proc. Dlaczego polskie samorządy nie potrafią wykorzystać tego mechanizmu?</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Na szczeblu samorządowym na poziom inwestycji, zwłaszcza realizowanych w dotychczasowych, standardowych zasadach, wpływa kilka kwestii. Coraz mniejsza liczba przedsięwzięć to efekt większych ograniczeń nałożonych na samorządy w kwestii samofinansowania ich działań. Do tego dochodzi zwiększający się poziom długu publicznego, a w zasadzie wzrost zadłużenia samych samorządów.</p>
<p style="text-align: justify;">Wszystko to powoduje, że władze samorządowe muszą poszukiwać innych sposobów na finansowanie swoich zadań. Tym bardziej, że jesteśmy w trakcie cięcie deficytu i długu państwowego, które będzie szło dwutorowo i dotknie też szczebla samorządowego.</p>
<p style="text-align: justify;">Poza tym kończy się nam perspektywa korzystania ze środków unijnych. Oczywiście otworzą się przed nami nowe możliwości pozyskania środków z UE, ale przez pewien czas będziemy mieli do czynienia z pewną „dziurą”. Będzie to moment między zakończeniem jednej a rozpoczęciem się drugiej fazy pomocy z Unii, co potrwa przynajmniej 2-3 lata. Przed nami bardzo newralgiczny okres.</p>
<p style="text-align: justify;">Aby dynamika inwestycji nie spadła radykalnie, będą potrzebne nowe rozwiązania. Jednym z nich jest właśnie Partnerstwo Publiczno-Prywatne.Ten instrument już jest, wystarczy do niego tylko sięgnąć. PPP powinno stać się przedmiotem istotnego zainteresowania ze strony samorządowców. To formuła, która mogłaby otworzyć nową erę rozwoju Polski.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Samorządy nie ufają PPP.</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Spadek inwestycji realizowanych w PPP to efekt bardzo wielu czynników. Ciągle jest aktualny czynnik z przeszłości żartobliwie nazywany czwartym „P”. Na to nakłada się niestety nadal bardzo niski poziom wiedzy na temat, czym jest PPP, jak się do tego przygotowywać oraz jak je realizować. Kolejne, i to bardzo istotne czynniki, to m.in. ciągłe próby i faktyczne zmiany wprowadzane do ustawy określającej zasady funkcjonowania tego instrumentu. Polscy urzędnicy mają tendencję do ciągłego „grzebania” w obowiązującym prawie, niezależenie, czy jest to konieczne, czy nie.</p>
<p style="text-align: justify;">Prawo to funkcjonuje zbyt krótko, jego wykorzystanie na dużą skalę nie miało jeszcze miejsca, więc dodawanie do niego kolejnych teorii niepopartych praktycznym uzasadnieniem i konkretnymi działaniami jest bezcelowe.</p>
<p style="text-align: justify;">Na pewno na przykład nie było powodu do wprowadzania ostatnich zmian do ustawy o PPP, mam tu na myśli zrównanie zakresu oddziaływania Prawa zamówień publicznych na warunki umowy o PPP, czy też kompletnie oderwaną od praktycznej rzeczywistości nowelę wprowadzającą solidarność wykonawców PPP analogiczną, jak w przypadku PZP. Zmiana ta skutkowałaby kuriozalną sytuacją, mówiąc obrazowo oto taką, że murarze budujący szpital w takim samym stopniu jak lekarze musieliby odpowiadać za skutki świadczenia usług medycznych.</p>
<p style="text-align: justify;">Inną kwestią są różnice interpretacyjne dotyczące zasad zaliczania zobowiązań PPP do długu publicznego. Według zasad Eurostatu, ale i stanowiska Ministra Finansów, każde PPP, w którym dwa z trzech ryzyk są po stronie partnera prywatnego powoduje niezaliczanie zobowiązań do długu publicznego. I jest to słuszne stanowisko, ale nie wszyscy je rozumieją i podzielają. Takie podejście natomiast powoduje dystans do PPP. Sprawę trzeba więc zdecydowanie i ostatecznie wyjaśnić.</p>
<p style="text-align: justify;">Wracając do prawodawstwa, to chciałbym podkreślić, iż w przypadku PPP stabilizacja prawa jest ważniejsza, niż w większości innych dziedzin. Trzeba bowiem pamiętać, że PPP to mechanizm, którego realizacja zajmuje dziesiątki lat. Gdy przedsięwzięcie w tradycyjnej formule trwa 2-4 lata, łatwiej przełknąć rozczarowanie związane ze zmianą przepisów albo ich interpretacji, ba nawet z jego ewentualnym niepowodzeniem. Na inwestycji natomiast, która ma trwać na przykład 30 lat, nikt nie chce i nie może „się przejechać”. A kto w Polsce da gwarancję inwestorowi, że nowa władza nie wprowadzi radykalnych rozwiązań prawnych, które będą miały negatywny skutek na jego długoterminową inwestycję? To również bardzo istotna obawa, co do formuły PPP.Nie jest to bowiem problem jedynie natury prawnej, ale psychologicznej. Jeśli pojawia się tyle niejasności, zmian, interpretacji, ocen, komentarzy…., to ludzie boją się wchodzić w tego typu przedsięwzięcia.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Pana zdaniem prawo dotyczące PPP nie potrzebuje żadnych zmian?</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Niech życie, niech praktyka pokaże, a nie „radosna twórczość urzędników”. Dla mnie obecnie jedyną koniecznością jest zniesienie wprowadzonego ostatnio obowiązku, stosowania Prawa zamówień publicznych do umów o PPP. Ze względu na transparentność i przepisy unijne wymagane według mnie jest to tylko w kwestii dotyczącej wyboru wykonawcy inwestycji i tak, było to od początku w polskim prawie uregulowane.</p>
<p style="text-align: justify;">Dziś zasady wyboru wykonawcy są takie same ja w przepisach o zamówieniach publicznych, bowiem mamy bezpośrednie odesłanie do ustawy PZP. Jeśliby ktoś chciałbym w dalszym zakresie upodobniać PPP do PZP, to zatracałoby się sens istnienia Partnerstwa Publiczno-Prywatnego.To są i muszą zostać zupełnie odrębne formuły wykonywania zadań publicznych przez kontrahentów prywatnych. Jeśli ktoś myśli inaczej, to od razu zrezygnujmy z PPP i powiedzmy, że cały świat, który stosuje tę formułę od lat się myli, a tylko my w Polsce jesteśmy najmądrzejsi.</p>
<p style="text-align: justify;">Podobna radosna twórczość polskich urzędników to pomysły na to, by ustawowo ograniczyć trwanie umowy w formule PPP np. do 20– 25 lat. Tymczasem każdy projekt jest inny, każdy ma inną stopę zwrotu. Jedna się bilansują i korzystnie dla obu stron funkcjonują po 10 czy 15 latach, a inne dopiero po 40, czy 60 latach. To nie paragrafy prawa a rynek, konkurencja i klienci decydują o biznesplanach poszczególnych przedsięwzięć. Mamy tu więc do czynienia z klasycznym przypadkiem próby urzędniczej ingerencji w materię czysto rynkową.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Kwestia ciągłych zmian prawnych to jedno. Druga sprawa to chyba zbyt mało korzyści dla partnera PPP, jakie przedstawia się inwestorom. </strong></p>
<p style="text-align: justify;">Poziom niezrozumienia zasad PPP jest w Polsce bardzo wysoki. Często formułę tę traktuje się, jako sposób na darmowe wykonanie jakiejś inwestycji. Z rozmów i z samorządowcami, i inwestorami wiem, że wiele podmiotów publicznych postrzega PPP, jako szansę przygotowania i realizacji przedsięwzięcia przez podmiot prywatny, wyłączenie na jego koszt.Tymczasem przeniesienie gro ryzyka i kosztów na partnera prywatnego to zwykłe niezrozumienie idei PPP. Między innymi, dlatego nie wszystkie planowane przedsięwzięcia w tej formule doszły ostatnio do skutku. Ryzyko, w drodze negocjacji, należy rozłożyć na obu partnerów i w ten sposób otrzymać coś za coś. Wszak sama nazwa już wskazuje, że mamy tu do czynienia z partnerstwem i współdziałaniem a nie umową polegającą na tym, ze ktoś, coś zleca, a ktoś to zlecenie wykonuje i jest to jedyny związek, relacja wiążąca strony.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Wniosek jest zatem taki, że brakuje edukacji o systemie PPP. Pan postuluje o powołanie „instytucji” promującej tą formułę?</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Po paru latach funkcjonowania ustawy o PPP okazało się, że wolnościowe, liberalne prawo nie daje efektów, o które nam chodziło. Wniosek jest taki, że przy niskim poziomie wiedzy o PPP jest nam potrzebny „lider” wdrażający, koordynujący, uświadamiający, pomagający…, ale jak najmniej zinstytucjonalizowany.</p>
<p style="text-align: justify;">W mojej ocenie w grę nie wchodzi jakiś wielki urząd i urzędnicy, ale wystarczyć mogłaby pojedyncza komórka, człowiek, koordynator, który mógłby pilotować wiodące projekty.Do jego zadań należałoby też zbieranie dobrych praktyk z Polski i świata, budowanie wzorców, które mogłyby być rozpowszechniane.</p>
<p style="text-align: justify;">Rozwiązaniem mógłby być także inkubator partnerstwa publiczno-prywatnego, powstały w sferze rządowej, pozarządowej, a najlepiej w formule PPP. To jest moja propozycja. Gro jego zdań dotyczyłoby pierwszej fazy realizacji inwestycji i wspierania podmiotów, które chciałaby daną inwestycję przeprowadzić. Pomoc ta dotyczyłaby m.in. kwestii analiz potrzebnych do przygotowania przedsięwzięcia, oceny jego zasadności i ryzyka, dobrze byłoby, gdyby inkubator mógł też pomagać finansowo na pierwszym etapie przygotowawczym i analitycznym. Choć takie analizy nie są wymagane prawnie, to są istotne dla partnerów, by w rozmowie budżetowej, z samorządem, z bankami, instytucjami kontrolnymi mieć argumenty, dlaczego inwestycja ma tak, a nie inaczej być realizowana. Taka analiza wiąże się oczywiście z wydatkiem. Wspomniany inkubator mógłby zatem być pomocny w stworzeniu systemu finansowania. Tym bardziej, że pojawią się możliwości wykorzystania na ten cel funduszy z UE.  Samorząd musi wydać publiczne pieniądze na analizę inwestycji i musi mieć do tego prawo. Nikt nie może też mieć pretensji, jeśli jedna na kilka takich analiz nie będzie skutkować konkretną realizacją.</p>
<p style="text-align: justify;">W Ministerstwie Rozwoju Regionalnego jest co prawda powoływana platforma PPP – zespół, który będzie w pewnym zakresie realizował cele, o których wcześniej mówiłem, ale dopiero życie pokaże jak to będzie działać. Mam pewne obawy, bowiem moje doświadczenie rządowe pokazuje, że bardzo trudno jest prowadzić konkretne działania z pozycji jednego resortu w wymiarze międzyresortowym. Jest to niemalże, zwłaszcza w praktyce, niemożliwe.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Brak popularności mechanizmu PPP nie bierze się też stąd, że samorządy zamiast wchodzić na krętą i długą ścieżkę realizacji inwestycji w tej formule wybierają drogę na skróty &#8211; „quasi offsetową”?</strong></p>
<p style="text-align: justify;">To rozwiązanie jest szeroko stosowane od samego początku funkcjonowania samorządów, ale prawdziwą popularność zdobyło w trakcie ekspansji obiektów wielkopowierzchniowych w Polsce.</p>
<p style="text-align: justify;">Duży opór środowisk lokalnych, szczególnie kupieckich, powodował, że władze samorządowe potrzebowały mocnych argumentów wpuszczając międzynarodowe sieci handlowe na swój teren. Ponadto chciały także ugrać swoje interesy komunalne. Wtedy narodziła się formuła „coś za coś”, czyli np. 2 km drogi i boisko do koszyków w zamian za możliwość budowy galerii handlowej</p>
<p style="text-align: justify;">Niestety później pokazywano to, jako przykłady realizacji inwestycji w PPP, a taka formuła nie ma żadnych znamion takiego instrumentu.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Czy „quasi offset” to przejaw ułomności prawa w Polsce, gdzie samorządy mają zbyt dużą moc wpływania na proces inwestycyjny prywatnego przedsiębiorcy?</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Nie ulega żadnej wątpliwości, że brak planów zagospodarowania przestrzennego rodzi wiele niepożądanych skutków. Zarówno w zakresie gospodarczym – trudności w lokowania konkretnych inwestycji, jak i prawnym &#8211; gdyż rodzi sytuacje korupcjogenne.</p>
<p style="text-align: justify;">„Quasi offset” to przejaw dominującej pozycji samorządów, szczególnie w inwestycjach, które mają być realizowane na gruntach komunalnych. Wtedy żądanie wartości dodanej może być zdecydowanie większe. Nie jestem zwolennikiem takiego układu sił i sposobów realizacji zadań.</p>
<p style="text-align: justify;">Monopol samorządów w przypadku, kiedy teren nie jest objęty planem zagospodarowania, gdzie tylko one mają możliwość uchwalenia studium zagospodarowania, daje sposobność do roszczeniowej postawy wobec inwestorów. To również stwarza sytuacje kryminogenne.</p>
<p style="text-align: justify;">W Polsce jest potrzeba pilnych zmian prawa inwestycyjnego. Nie może być tak, że długotrwałość procesów administracyjnych wpływa na zmniejszenie poziomu inwestycji. Jest to bardzo ważne teraz, w czasach zagrożenia drugą falą kryzysu.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Gdzie widzi Pan dużo miejsca dla deweloperów komercyjnych w formule PPP?</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Deweloperzy w obliczu lekko gasnącej koniunktury mogą podtrzymać dynamikę wzrostu wchodząc w kolejne inwestycje, ale realizowane właśnie w tej formule.</p>
<p style="text-align: justify;">W Polsce jest np. duże zapotrzebowanie na publiczną przestrzeń biurową. Dużo instytucji boryka się bowiem albo z ograniczoną powierzchnią, albo musi ją drogo wynajmować, co generuje zbędne koszty. Kilkuletni czynsz to kwota wystarczająca na wybudowanie siedziby urzędu miasta. Ratusz oczywiście często nie dysponuje ani gotówką, ani możliwościami kredytowym, kompetencjami, ale jego rolą nie jest budowanie.  To fantastyczna perspektywa dla prywatnych deweloperów!</p>
<p style="text-align: justify;">Przykłady można mnożyć. PPP jest formułą do wykorzystania w każdej fazie wykonania zadania publicznego. W mojej ocenie PPP to znakomita formuła przede wszystkim do tego, by wreszcie powrócić do budownictwa komunalnego w Polsce. Ono bowiem praktycznie od dwóch dekad w naszym kraju nie istnieje.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Podsumowując, co jest największą barierą w realizacji inwestycji w PPP?</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Jest ich wiele, ale najistotniejsza jest mentalność oraz brak stabilizacji pranej. Dlatego, mam wrażenie, że każdy decydent w Polsce zaczyna myśleć o realizacji przedsięwzięcia w formule PPP,dopiero wtedy, kiedy inne drogi zawiodły. PPP uważa za ostateczność, a to nie może być dobra droga do sukcesu.</p>
<p style="text-align: justify;">
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.szejnfeld.pl/index.php/prasa/wywiady/inkubator-ppp/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wsparcie strefy euro przez Polskę</title>
		<link>http://www.szejnfeld.pl/index.php/prasa/wywiady/wsparcie-strefy-euro-przez-polske/</link>
		<comments>http://www.szejnfeld.pl/index.php/prasa/wywiady/wsparcie-strefy-euro-przez-polske/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 22 Apr 2012 12:28:29 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wywiady]]></category>
		<category><![CDATA[euro]]></category>
		<category><![CDATA[wywiad]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.szejnfeld.pl/?p=12142</guid>
		<description><![CDATA[ 

Przemysław Szubartowicz: Opozycja w postaci Solidarnej Polski na przykład jest zaniepokojona, że 8 miliardów dolarów z polskiej kasy idzie do Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Padają pytania: jaki procent, dlaczego, na jakich zasadach?
Adam Szejnfeld: Muszę powiedzieć szczerze, że nie bardzo rozumiem w ogóle, w czym rzecz jest, poza tym, że opozycja każdy przypadek działania koalicji, a [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong> </strong></p>
<p><img class="aligncenter size-medium wp-image-12146" title="0144-630x1024" src="http://www.szejnfeld.pl/wp-content/uploads/2012/04/0144-630x10241-184x300.jpg" alt="" width="184" height="300" /></p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Przemysław Szubartowicz: Opozycja w postaci Solidarnej Polski na przykład jest zaniepokojona, że 8 miliardów dolarów z polskiej kasy idzie do Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Padają pytania: jaki procent, dlaczego, na jakich zasadach?</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Adam Szejnfeld: </strong>Muszę powiedzieć szczerze, że nie bardzo rozumiem w ogóle, w czym rzecz jest, poza tym, że opozycja każdy przypadek działania koalicji, a w tym przypadku niezależnego banku centralnego, potrafi wykorzystywać na rzecz budowania politycznych barier i budowania oczywiście partykularnego swojego politycznego poparcia, no, bo ja się pytam&#8230;</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>P.Sz.: A takie dofinansowanie nas nie osłabi?</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><strong>A.Sz.: </strong>Bo ja się pytam, a dlaczego nikt się nie dziwi, nikt się nie pyta, dlaczego, na jakich warunkach Narodowy Bank Polski lokuje swoje środki, a więc pożycza, nie wiem, Amerykanom, Japończykom, Niemcom. Przecież środki, które mamy w rezerwach, one nie są środkami, które leżą, nie wiem, ułożone w sztabach złota bądź też w plikach banknotów i czekają na jakąś czarną godzinę. To są pieniądze, to są środki, walory, które są lokowane w różnych instrumentach finansowych na całym świecie po to, żeby zarabiały także na siebie. To jest normalna działalność banków.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>P.Sz.: Czyli, panie pośle, wyjaśnijmy słuchaczom – nie jest to tak, że przekazywanie pieniędzy w dobie kryzysu przez takie państwo, które jest, można powiedzieć, na dorobku jak Polska grozi jakimś zachwianiem czy to jest problem, no bo takie pytania padają.</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><strong>A.Sz.: </strong>Ależ oczywiście, że tak. Mało tego, panie redaktorze, radziłbym nie używać pojęcia właśnie używanego przez polityków opozycji, czyli „przekazuję”. Tu nikt nikomu niczego nie przekaże, nikt nikomu niczego nie da. Tu mamy do czynienia z normalną inwestycją finansową Narodowego Banku Polskiego w postaci instrumentu, jakim jest pożyczka, i na co dzień Narodowy Bank Polski prowadzi taką działalność. W tym przypadku mamy tylko oto taką różnicę, że podejmujemy decyzję, to ona będzie negocjowana, jeżeli chodzi o warunki i tak dalej, o udzieleniu pożyczki do Międzynarodowego Funduszu Walutowego, tenże znowu zbiera ten kapitał z różnych źródeł także państw po to, żeby stworzyć pulę pieniędzy na wsparcie krajów, które mają teraz problemy finansowe w Europie, szczególnie w strefie euro. Ale to, co jest dla nas najbardziej istotne i ważne to właśnie podmiot, któremu udzielamy tej pożyczki, a nie przekazujemy jakieś pieniądze, mianowicie Międzynarodowy Fundusz Walutowy jest jedną z najbardziej wiarygodnych instytucji na świecie, nie w Europie, tylko na świecie, w związku z czym&#8230;</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>P.Sz.: A z kolei, panie pośle, lewicowa opozycja, SLD domaga się później twardych negocjacji, jeśli chodzi o strefę euro i wejście ewentualnie Polski do strefy euro, chociaż nie ma nic przeciwko akurat temu, że te pieniądze są przekazywane (&#8230;) że zasila się Fundusz Walutowy, ale chodzi o twarde negocjacje.</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><strong>A.Sz.: </strong>Oba te problemy nie mają nic ze sobą wspólnego, bym powiedział, dlatego że my udzielamy tej pożyczki via Międzynarodowy Fundusz Walutowy, wspierając kraje mające problemy finansowe właściwie we własnym interesie. Bym powiedział więcej – nawet gdyby poziom ryzyka tej operacji był wyższy niż jest, a jest bardzo mały, żeby nie powiedzieć równy zero, to i tak by nam się opłacało, dlatego że polska gospodarka tak de facto opiera się na dwóch nogach, filarach, bym to powiedział obrazowo, mianowicie popycie wewnętrznym i eksporcie, a więc popycie zewnętrznym. Ten drugi jest silniejszy i ważniejszy w naszym przypadku. Trudno byłoby sobie wyobrazić, co by mogło się dziać z polską gospodarką, jeżeli poziom kryzysu pogłębiałby się w krajach Europy Zachodniej. Oczywiście polska gospodarka, polscy przedsiębiorcy musieliby ograniczać swoje możliwości eksportowe, to by skutkowało dramatycznie dla ich firm, oczywiście także dla ich pracowników. W takim skrócie myślowym chcę powiedzieć, że im lepiej dzieje się na Zachodzie, im szybciej kraje z problemami będą z tych problemów wychodzić, tym korzystniej jest dla Polski&#8230;</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>P.Sz.: Panie pośle&#8230;</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><strong>A.Sz.: </strong>&#8230;a więc jeżeli możemy dołożyć się do tego procesu, to jest to bardzo dobrze.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>P.Sz.: Panie pośle, i na koniec bardzo krótki komentarz w innej sprawie. „Czymże innym jest sytuacja, w której ginie cała elita, w której odcięta zostaje głowa narodu? To jest wypowiedzenie wojny”, to są słowa Antoniego Macierewicza. Jak pan reaguje na tego typu retorykę?</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><strong>A.Sz.: </strong>Pomijając oceny z zakresu nauk medycznych, powiedziałbym, że jeżeli ktoś chce tu wypowiedzieć wojnę i być może już wypowiada tę wojnę, to właśnie pan Antoni Macierewicz, a z nim cała opcja Prawa i Sprawiedliwości, wojnę polskiemu państwu, wojnę demokracji, wojnę praworządności. To jest działanie, które łamie demokrację, grozi praworządności i podważa autorytet państwa polskiego.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>P.Sz.: I na tym kończymy. Adam Szejnfeld, Platforma Obywatelska. Dziękuję, panie pośle.</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><strong>A.Sz.: </strong>Dziękuję bardzo.</p>
<p><em>(J.M.)</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.szejnfeld.pl/index.php/prasa/wywiady/wsparcie-strefy-euro-przez-polske/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Czuję się dyskryminowany</title>
		<link>http://www.szejnfeld.pl/index.php/prasa/wywiady/to-nie-tylko-slynny-szklany-sufit/</link>
		<comments>http://www.szejnfeld.pl/index.php/prasa/wywiady/to-nie-tylko-slynny-szklany-sufit/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 07 Apr 2012 18:30:45 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wywiady]]></category>
		<category><![CDATA[Polska The Times]]></category>
		<category><![CDATA[wywiad]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.szejnfeld.pl/?p=12052</guid>
		<description><![CDATA[
Polska The Times
Joanna Miziołek rozmawia z posłem Adamem Szejnfeldem.
 
 
Kiedy Pan odkrył w sobie pierwiastek kobiecości?
 
Kobiecości to za dużo powiedziane (śmiech). Tematyką kobiet zacząłem się interesować kilkanaście lat temu. Od piętnastu lat jestem posłem i niemalże od początku mojej aktywności zawodowej zajmuje mnie ten temat, choć zasadniczo moją domeną jest ekonomia, gospodarka, przedsiębiorczość, prawo….
 
Z czego więc [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><img class="aligncenter size-medium wp-image-12053" title="0025" src="http://www.szejnfeld.pl/wp-content/uploads/2012/04/0025-199x300.jpg" alt="" width="199" height="300" /></p>
<p style="text-align: justify;">Polska The Times</p>
<p>Joanna Miziołek rozmawia z posłem Adamem Szejnfeldem.</p>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong>Kiedy Pan odkrył w sobie pierwiastek kobiecości?</strong></p>
<p><strong> </strong></p>
<p style="text-align: justify;">Kobiecości to za dużo powiedziane (śmiech). Tematyką kobiet zacząłem się interesować kilkanaście lat temu. Od piętnastu lat jestem posłem i niemalże od początku mojej aktywności zawodowej zajmuje mnie ten temat, choć zasadniczo moją domeną jest ekonomia, gospodarka, przedsiębiorczość, prawo….</p>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong>Z czego więc wynikało zainteresowanie tymi sprawami?</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Zauważyłem, że kobiety w Polsce mają zupełnie inną sytuację, niż mężczyźni. I to w każdej dziedzinie. Widać to było także w gospodarce. Kobiety właścicielki, czy menedżerki borykają się z większymi barierami na drodze swojej kariery, niż mężczyźni, a kobiety pracownice, zarabiają na przykład mniej, niż mężczyźni i piastują częściej mniej atrakcyjne stanowiska. To nie tylko słynny szklany sufit, ale już i szklane ściany. Kobieta trudniej zdobywa następne szczeble awansu i najczęściej, by tego dokonać, musi wykazać się o wiele większymi umiejętnościami, większą przebojowością, kreatywnością, niż mężczyzna. Moje obserwacje zaczęły wywoływać coraz większe zainteresowanie, nie tylko kobietami w biznesie, ale i w polityce, w kulturze, nauce i w innych dziedzinach ich aktywności. Po kilku latach postanowiłem otworzyć stronę internetową i rozpocząć, za pośrednictwem tego instrumentu, promować zmianę relacji oraz statusu kobiet i mężczyzn w nowoczesnym społeczeństwie.  Pokazywałem kobiety, którym udało się odnieść sukces, by przedstawić wzorce i wskazać dobre praktyki w tym zakresie. Chodziło o to, by udowodnić, że wszystko jest możliwe, jeśli tylko się chce. Potem zacząłem organizować konferencje i spotkania. Zarówno ogólnopolskie, jak i regionalne, czy lokalne. Największą konferencję na temat kobiet pod tytułem „Kobieta przedsiębiorcza” zrobiłem w 2004 roku. Wtedy jeszcze nie było Kongresu Kobiet i nikomu nie śniły się tak wielkie przedsięwzięcia. Kolejną ogólnopolską konferencją była ta z roku 2009 roku. Nosiła tytuł „Unia jest kobietą”.  Udział w nich brały największe polskie nazwiska z dziedziny polityki, kultury, sztuki i biznesu.  Tworzę też kluby kobiet. Pierwszy powstał w 2006 roku. Współpracuję z wieloma organizacjami, np. Europejską Unią Kobiet, jestem też członkiem licznych kapituł promujących kobiety sukcesu.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong> </strong></p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Wróćmy jednak do samej strony internetowej.</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Tak, ostatnio przekształciłem moją stronę www. w portal internetowy o nazwie „kobiecastronazycia.pl”.</p>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong>Ma pan poczucie, że jest zapotrzebowanie na portal kobiecy?</strong></p>
<p>Nie robiłem żadnych badań i analiz rynku. Mało mnie to interesuje, wszak nie jest to działalność komercyjna. Ponadto, mam potrzebę zajmowania się sprawami kobiet. Uważam, że suma moich i innych przedsięwzięć składa się na upowszechnienie wiedzy na ten temat i popularyzację tej ważnej problematyki. To jest najważniejsze. Od czasu zresztą, kiedy Facebook i Twitter stały się popularne, informacje z portalu „kobiecastronyzycia.pl” rozpowszechniane są szybciej i w większym stopniu. Ludzie, którzy się tam aktywizują powielają materiały w tysiącach powtórzeń.</p>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong>Czy jakaś kobieta zainspirowała Pana do stworzenia portalu „kobiecastronazycia.pl&#8221;?</strong></p>
<p>Ani kobieta, ani mężczyzna. Byłem pierwszym posłem w Polsce, i jestem chyba do tej pory jedynym, który założył i prowadzi stronę internetową o kobietach. To była i jest pionierska witryna internetowa dotycząca tej tematyki. Kiedyś drwiono ze mnie, i kobiety, i mężczyźni. Pytano, po co to robię, po co się tym zajmuję? Słyszałem z ust znajomych: Adam, szkoda czasu, którego i tak nie masz. Mimo to podjąłem się tego i realizuję przez tyle lat aż do dzisiaj.</p>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong>Na Pana portalu można dostrzec realnie interesujące babskie tematy. Skąd u pana to kobiece wyczucie?</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Oczywiście nie zajmuję się tylko prowadzeniem kobiecego portalu. Bardziej interesuje mnie gospodarka, czy zmiany polskiego prawa, ale mam przecież też życie prywatne, własne zainteresowania, które nie są koniecznie ściśle związane z pracą zawodową. Pisze na przykład wiersze, kiedyś rysowałem i malowałem, obecnie mam też niecodzienne hobby. Zbieram mianowicie maski z całego świata. Mam więc, jak widać, trochę zainteresowań, które niekoniecznie pasują do oblicza typowego technokraty. Myślę, że rozumiem kobiety, mam z nimi dobrą relację, świetnie odbieram ich mentalność i bardzo dobrze czuję się w ich towarzystwie. Większość moich znajomych, to płeć piękna, a nie mężczyźni. Może to o to chodzi….</p>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong>I oczywiście woli się pan nimi otaczać również w polityce…</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Kobiety w polityce mają podobnie złą sytuację, jak i w wielu innych środowiskach, czy zawodach. Jeśli spojrzymy na przykład na to, ile jest kobiet w nauce, to zobaczymy, że większość doktorów habilitowanych jest płci żeńskiej. Natomiast, gdy spojrzymy ile kobiet w stosunku do mężczyzn jest na stanowiskach kierowniczych w instytucjach nauki, to te proporcje natychmiast już się odwracają. Mówienie więc, że w Polsce dostęp kobiet w polityce do funkcji kierowniczych jest dramatycznie niski jest niewłaściwe. To dosłownie niemalże wszędzie tak jest, a nie tylko w polityce. Sytuacja jest zła. Kobiet w radach gmin, powiatów, czy województw jest bardzo mało, a jeszcze mniej ich jest wójtami, burmistrzami, czy prezydentami miast. Marszałków w spódnicach nie ma w ogólne. W Sejmie ciągle rośnie odsetek kobiet, ale nie widać już tego w Senacie. Nasze wskaźniki są pod tym względem gorsze niż średnia w Europie, ale i tam zróżnicowanie jest bardzo duże. Najlepiej jest na północy, np. w Szwecji, najgorzej jest na południ Europy, np. w Grecji.</p>
<p><strong>Skąd się to bierze?</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Wyjaśnić można nawet na drobnym codziennym przykładzie. Gdy cokolwiek powie, na przykład w towarzystwie, kobieta, reszta odnosi się do niej z pobłażaniem, w rodzaju: „a to kobieta”. I macha się na nią ręką. Ale jeśli mężczyzna powie nawet największą bzdurę, to traktuje się go poważnie. Mężczyźni z pobłażaniem traktują, to co mówią kobiety, a same kobiety bardzo poważnie traktują, to co mówią mężczyźni. Jesteśmy takim stereotypowym, konserwatywnym społeczeństwem, żyjącym na bazie wzorców i schematów z przeszłości.  W naszym kraju kobiety i mężczyźni mają przypisane role. W polskiej rodzinie jest zwyczajowo przyjęte, że kobieta zajmuje się dziećmi, a mężczyzna utrzymuje dom. To się jednak zmienia. Nowoczesne związki partnerskie są już inaczej „ułożone”.</p>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong>Te stereotypy to wina mężczyzn?</strong></p>
<p style="text-align: justify;">To jest olbrzymie uproszczenie. Nie jest tak, że tylko mężczyźni niedopuszczają kobiet do funkcji, stanowisk i władzy. Po stronie kobiet też jest wina. Choćby dlatego, że kobiety w mniejszym zakresie się aktywizują. Wiem to z doświadczenia. Na przykład, często gdy organizuję zebrania w regionie, to przychodzi na nie zdecydowana większość mężczyzn lub sami mężczyźni. Ale, jeśli są już jakieś kobiety, to bardzo często podczas spotkań nie zabierają głosu. Dlaczego tak jest? Dziewczynki w tradycyjnych rodzinach są od dziecka wychowywane na gospodynie domowe, chłopcy natomiast na liderów. I to próbuję zmieniać.</p>
<p><strong>A Pan nie czuje się dyskryminowany? Nie został Pan przyjęty do parlamentarnej grupy kobiet. Nie chciały Pana kobiety? </strong></p>
<p style="text-align: justify;">Wiem, że w tym nie ma niczego osobistego, ale tak, czuje się dyskryminowany. To jest znakomity dowód na funkcjonowanie w Polsce stereotypu, także w parlamencie. Panie posłanki, które organizują się, żeby zmieniać świat udowodniły, że gen podziału ról tkwi także i w nich samych. A to one powinny być awangardą zmian. Kobiety w Sejmie świadomie jednak zademonstrowały stereotypowe podejście do tematyki równości kobiet i mężczyzn. Tu oczywiście nie chodzi personalnie o mnie.  Panie doszły po prostu do wniosku, że mężczyzna nie może być członkiem ich grupy. Uważają, że kobiety powinny walczyć o swoje prawa w gronie kobiet. Mogę to uszanować, ale nie zgadzam się z tym. Te kobiety szkodzą sprawie. Zachowały się w stosunku do mnie seksistowsko. Jestem przekonany, że głos faceta w imieniu kobiet jest bardziej wiarygodny, niż głos samych kobiet. Gdybyśmy my mężczyźni, posłowie i senatorowie, i one kobiety, posłanki i senatorki, razem podejmowali różne przedsięwzięcia, to byłyby one poważniej traktowane.</p>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong>To czemu premier nie mianował Pana na stanowisko ministra ds. równego traktowania?</strong></p>
<p style="text-align: justify;">No właśnie nie wiem (śmiech). To jest dobre pytanie. Ale odpowiem: bo jestem mężczyzną. Taka jest mentalność w Polsce. W przeciwnym razie, wszyscy by się zdziwili i oburzyli zanim by zrozumieli.</p>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong>Skoro jest Pan za równouprawnieniem, to na koniec zapytam: gotuje pan, piecze ciasta? Co ze świętami? </strong></p>
<p style="text-align: justify;">Jestem nie tylko mistrzem jajecznicy (śmiech). Oczywiście, gotuję, robię na przykład świetną pieczeń ze schabu, uwielbiam potrawy azjatyckie, choć nie są łatwe w przyrządzaniu. Na święta Wielkiej Nocy jednak nic nie przygotowuję. Uważam zresztą, że pod względem kulinarnym są one wyjątkowo skromne i mało wyrafinowane. Białą kiełbasę czy jajka w majonezie potrafi zrobić nawet dziecko. Święta Bożego Narodzenia biją Wielkanoc pod tym względem „na łeb, na szyję”. Natomiast co do ciast… Jak każda prawdziwa kobieta lubię je, ale się wystrzegam. Staram się unikać słodyczy. Muszę dbać o linię (śmiech).</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.szejnfeld.pl/index.php/prasa/wywiady/to-nie-tylko-slynny-szklany-sufit/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Interesuje mnie pozycja kobiety w polityce i w gospodarce</title>
		<link>http://www.szejnfeld.pl/index.php/prasa/wywiady/wywiad-z-poslem-adamem-szejnfeldem/</link>
		<comments>http://www.szejnfeld.pl/index.php/prasa/wywiady/wywiad-z-poslem-adamem-szejnfeldem/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 11 Mar 2012 22:22:22 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wywiady]]></category>
		<category><![CDATA[wywiad]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.szejnfeld.pl/?p=11866</guid>
		<description><![CDATA[

Dziennik Łódzki, Grupa Wydawnicza Polskapresse.
Z Adamem Szejnfeldem, posłem PO, rozmawia Joanna Leszczyńska
Czy planuje Pan wziąć udział w niedzielnej Manifie?
Dlaczego?

Pytam  o to, bo interesuje się Pan problemami, dotyczącymi kobiet. Chciał pan  zostać członkiem Parlamentarnej Grupy Kobiet, ale bez powodzenia&#8230;
To  prawda, że działam na rzecz równości kobiet w społeczeństwie, i to już  od [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;"><a class="highslide" onclick="return vz.expand(this)" href="http://www.szejnfeld.pl/wp-content/uploads/2012/03/0182-1024x6821.jpg"><img class="aligncenter size-medium wp-image-11865" title="0182-1024x682" src="http://www.szejnfeld.pl/wp-content/uploads/2012/03/0182-1024x6821-300x199.jpg" alt="" width="300" height="199" /></a></p>
<p style="text-align: justify;">Dziennik Łódzki, Grupa Wydawnicza Polskapresse.</p>
<p style="text-align: justify;">Z Adamem Szejnfeldem, posłem PO, rozmawia Joanna Leszczyńska</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Czy planuje Pan wziąć udział w niedzielnej Manifie?</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Dlaczego?</p>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;"><strong>Pytam  o to, bo interesuje się Pan problemami, dotyczącymi kobiet. Chciał pan  zostać członkiem Parlamentarnej Grupy Kobiet, ale bez powodzenia&#8230;</strong></p>
<p style="text-align: justify;">To  prawda, że działam na rzecz równości kobiet w społeczeństwie, i to już  od kilkunastu lat, ale w określonym zakresie. Moje kompetencje dotyczą  ekonomii, gospodarki, przedsiębiorczości, rozwoju… Dlatego interesuje  mnie pozycja kobiety szczególnie w dwóch dziedzinach: w polityce i w  gospodarce. Staram się wspierać kobiety w wyrównywaniu ich szans w  konkurencji z mężczyznami, w likwidowaniu szklanych sufitów,  niewidzialnych ścian, w tym wszystkim, co nazywam akwarium, w którym  faceci chcą zamykać kobiety. Działam więc również na rzecz ograniczenia,  ba likwidacji, obowiązujących w Polsce stereotypów, że mężczyzna jest  od tego, by pracować i zarabiać na rodzinę, a kobieta, by zajmować się  dziećmi i domem. W swojej działalności, i tej związanej z ekonomią i  gospodarką, ale także w tej związanej z obroną praw kobiet, działam  zawsze środkami merytorycznymi i nie chwytam się działań  socjotechnicznych, marketingowych, happeningowych. Obce są mi więc  manifestacje, uliczne protesty, budowane barykady…Ja jestem z  Wielkopolski. My jesteśmy nauczeni pracy pozytywistycznej, pracy od  podstaw. Działamy wykorzystując instrumenty ewolucyjne a nie mechanizmy  rewolucyjne. Odwrotnie więc, zamiast krzyczeć na trotuarze i dzielić  ludzi, wolę łączyć. Staram się tworzyć więzi między kobietą, a  mężczyzną, a to, moim zdaniem, można realizować we współpracy kobiet z  mężczyznami, a nie w walce.Dlatego np. w Dniu Kobiet zorganizowałem dwie  konferencje dla różnych środowisk pod tytułem: „8 marca a problematyka  równości w nowoczesnym społeczeństwie”. Bardzo jednak stanowczo chcę  podkreślić, że nie jest to tożsame z negacją tych, którzy organizują  manifestacje i happeningi. Jak rozumiem, toleruję, ba nawet ich  popieram. Tu nie w podjęciu jest sprawa, ale w osobowości i charakterze.  Inaczej zostałem wychowany. Tylko tyle. Ja wole, i z tym lepiej się  czuję, poprzez merytoryczne działania, polegające na realizowaniu  ogólnokrajowych, regionalnych, czy lokalnych programów osiągać  zamierzony cel, choć wiem, że nie jest to tak spektakularnej  widowiskowe, jak manifa.</p>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;"><strong>Ale dzięki ulicznej manifestacji można łatwiej nagłośnić sprawę&#8230;</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Tak,  dlatego nie potępiam tych metod. Ich plusem jest to, że poprzez media te  poglądy szybciej docierają do wszystkich. Moje działanie natomiast  zawsze ograniczone jest do kręgu osób, z którymi mam bezpośredni  kontakt. Dlatego, by zwiększyć zakres oddziaływania, założyłem i  prowadzę specjalnie w tym celu, jako jedyny polityk w Polsce, portal  internetowy o adresie:<a href="http://www.kobiecastronazycia.pl/"> www.kobiecastronazycia.pl</a></p>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;"><strong>Środowiska kobiece, identyfikowane z feminizmem, często akcentują ograniczanie roli kobiet przez Kościół. Co Pan o tym sądzi?</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Myślę,  że Kościół popełnia błąd, nie dostrzegając zasadniczego procesu zmian  cywilizacyjnych nowoczesnego społeczeństwa. Kościół poprzez swój  konserwatyzm, nie chcę powiedzieć dogmatyczną postawę, zacznie w końcu  przegrywać i marginalizować się. Wydaje mi się, że ten proces już się  zaczął. Kultywowanie tradycyjnego podejścia do rodziny, do roli kobiety,  mężczyzny i dzieci w społeczeństwie już nie odpowiada bowiem  współczesnym czasom, a za kilkanaście lat całkowicie nie będzie  przystawało do rzeczywistości. Mamy społeczeństwo ludzi coraz częściej  żyjących w związkach partnerskich. Mam tu na myśli wzajemny stosunek  kobiety i mężczyzny w rodzinie, a nie kwestie formalne, ślub cywilny,  kościelny, czy barak takowych. Polega to na tym, że zaciera się  odmienność ról mężczyzny i kobiety. W przyszłości, mówiąc obrazowo,  mężczyzna będzie i matką i ojcem a kobieta ojcem i matką w każdej  sytuacji, w której akurat będzie ze swoimi dziećmi. Także dbanie i  staranie się o byt rodziny coraz częściej jest równo rozłożony między  kobietę i mężczyznę, między matkę i ojca. Dawny podział na typowe role  będzie więc zanikał. Konserwatywne podejście w tej materii Kościoła nie  tylko nie służy więc łamaniu fałszywych i archaicznych stereotypów, ale  będzie także działał przeciwko samemu Kościołowi.</p>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;"><strong>Duża część społeczeństwa nie akceptuje stosunku Kościoła do antykoncepcji&#8230;</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Podzielam  ten pogląd. W sposób zdecydowany jestem przeciwny prezentowanej przez  Kościół postawie zakazu antykoncepcji. Tak jak można rozumieć jego  postawę, jeśli chodzi o aborcję, czyli działanie wobec dziecka  poczętego, to sprzeciwianie się używania środków antykoncepcyjnych,  które mogą służyć racjonalnemu planowaniu rodziny, jest niezrozumiałe.  Jak do tego dodać, że w dzisiejszych czasach prezerwatywa jest nie tylko  środkiem antykoncepcyjnym, ale także zapobiega wielu groźnym chorobom,  to już kompletnie nie można rozumieć postawy Kościoła.</p>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;"><strong>Był pan trochę dotknięty tym, że nie został przyjęty do Parlamentarnego Zespołu Kobiet?</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Ani  dotknięty, ani obrażony, tylko kompletnie zdziwiony i zdumiony. Tu nie  chodzi bowiem o mnie, ponieważ panie nie decydowały czy może do ich  grupy należąc Adam Szejnfeld, lecz czy może należeć jakikolwiek  mężczyzna, jakikolwiek poseł, czy senator. Jestem więc zdziwiony, gdyż  taka postawa nie będzie służyła poważnemu odbiorowi tej grupy, a co  ważniejsze, nie będzie służyła efektywności jej działania.  Nie  chciałbym w tym zespole być sam. Uważam bowiem, że środowiska działające  w imieniu jakiejś idei, w tym przypadku zwiększenia roli i wagi statusu  kobiet w społeczeństwie, mogłyby być bardziej skuteczne, gdyby składały  się i mężczyzn i z kobiet. Mało tego. Jeżeli mówimy o różnych skutkach  dyskryminacji kobiet, jak na przykład trudności w realizowaniu kariery,  mniejszych pensjach na tych samych stanowiskach, większym odsetku  bezrobocia wśród kobiet, marginalnej liczbie kobiet w polityce, etc., to  zastanówmy się, dlaczego tak jest. Ano, dlatego, że to mężczyźni  blokują kobiety w rozwoju. Jestem więc pewien, że głos mężczyzny do  mężczyzn w imieniu kobiet byłby bardziej wiarygodny niż kobiet do  mężczyzn. Gdybyśmy działali wspólnie, to podejmowane uchwały i rezolucje  miałyby dużo większą wagę i wiarygodność niż podejmowane wyłącznie  przez kobiety.</p>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;"><strong>Czym kobiety z Parlamentarnej Grupy Kobiet tłumaczyły swoją decyzję??</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Tym, że  w takiej grupie w poprzedniej kadencji, było kilku posłów, ale ci  panowie nic nie robili, nawet na zebrania nie przychodzili, zatem panie  są rozczarowane. Dla mnie to dziwne, gdyż w demokratycznym państwie nie  powinno być takiej postawy, jak odpowiedzialność zbiorowa. Poza tym  panie doszły do wniosku, że to ma być Parlamentarny Zespół Kobiet, a nie  do spraw kobiet, jeśli kobiet, to nie mogą uczestniczyć w ich działaniu  mężczyźni. Szanuję oczywiście taką postawę, ale nie zgadzam się z nią.  Dlaczego? Wszak jednej dyskryminacji nie powinno zastępować inną  dyskryminacją.</p>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;"><strong>W  tym roku Dzień Kobiet rozciągnął się na kilka dni. Odnoszę wrażenie, że  ludzie lewicy i Ruch Palikota chcą wykorzystać sprawy kobiece do swoich  politycznych celów. Ruch Palikota organizuje Tydzień Kobiet w Sejmie. W  niedzielę w Pałacu Kultury odbędzie się I Sejmik Kobiet Lewicy. To są  poważne działania, czy tylko akcje polityczne?</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Owszem,  mogę tu dostrzec polityczną rozgrywkę i rywalizację. Wszak, czy wszyscy  się nagle obudzili rozumiejąc te problematykę dopiero teraz?! Chce  jednak uważać te przedsięwzięcia, jako prawdziwe działania niezależnie,  kto to je podejmuje. Cieszę także z nich, gdyż podejmując osobiście tego  rodzaju działania kilkanaście lat temu, byłem w awangardzie, działem  sam. Byłem często wtedy wyśmiewany, wykpiwany, nierozumiany. Dzisiaj  wyszło na moje, choć w niektórych działaniach nadal jeszcze jestem sam.  Na przykład jestem jedynym politykiem, który prowadzi portal internetowy  o kobietach (www.kobiecastronazycia.pl). Jestem przekonany, że partie  muszę iść ścieżką wspierania i wzmacniania roli kobiet, ścieżką  nowoczesności. Od tego procesu nie ma odwrotu. Partia, która tego nie  uczyni, będzie na straconej pozycji.</p>
<p style="text-align: justify;">
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.szejnfeld.pl/index.php/prasa/wywiady/wywiad-z-poslem-adamem-szejnfeldem/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>O zrównaniu wieku emerytalnego rozmowa</title>
		<link>http://www.szejnfeld.pl/index.php/komunikaty/o-zrownaniu-wieku-emerytalnego-rozmowa/</link>
		<comments>http://www.szejnfeld.pl/index.php/komunikaty/o-zrownaniu-wieku-emerytalnego-rozmowa/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 08 Mar 2012 11:05:11 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Komunikaty]]></category>
		<category><![CDATA[emerytura]]></category>
		<category><![CDATA[Kobiety]]></category>
		<category><![CDATA[wywiad]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.szejnfeld.pl/?p=11809</guid>
		<description><![CDATA[
Elżbieta Fornalczyk oraz poseł Adam Szejnfeld byli gośćmi Gazety Wyborczej, w programie Agnieszki Kublik.  Program dotyczył m.in. kwestii wydłużenia oraz zrównania wieku emerytalnego.

Goście Pani Redaktor Kublik dyskutowali na temat reformy emerytalnej oraz problemów związanych z bezrobociem wśród młodych osób. Zdaniem gości samo wydłużenie wieku emerytalnego nie rozwiąże problemów emerytalnych.  Nie mniej jednak podniesienie wieku emerytalnego [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><a class="highslide" onclick="return vz.expand(this)" href="http://www.szejnfeld.pl/wp-content/uploads/2012/03/46954lgy3dfroyo1.jpg"><img class="aligncenter size-medium wp-image-11810" title="46954lgy3dfroyo" src="http://www.szejnfeld.pl/wp-content/uploads/2012/03/46954lgy3dfroyo1-199x300.jpg" alt="" width="199" height="300" /></a></p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Elżbieta Fornalczyk oraz poseł Adam Szejnfeld byli gośćmi Gazety Wyborczej, w programie Agnieszki Kublik.  Program dotyczył m.in. kwestii wydłużenia oraz zrównania wieku emerytalnego.</strong></p>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">Goście Pani Redaktor Kublik dyskutowali na temat reformy emerytalnej oraz problemów związanych z bezrobociem wśród młodych osób. Zdaniem gości samo wydłużenie wieku emerytalnego nie rozwiąże problemów emerytalnych.  Nie mniej jednak podniesienie wieku emerytalnego jest potrzebne. Inne państwa Unii Europejskiej wprowadziły już podobne reformy, które z powodzeniem funkcjonują.</p>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;"><em>Za 30 lat będziemy pracować inaczej. Nie ulega wątpliwości, że razem z wydłużaniem wieku emerytalnego będą musiały być przeprowadzone inne programy, które wspomogą reformę. Musimy patrzeć te reformę i jej okoliczności przez pryzmat przyszłości</em>, a nie teraźniejszości &#8211; mówił poseł Adam Szejnfeld.</p>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">Nie ulega wątpliwości, że reforma emerytalna jest potrzebna. Rząd musi przeprowadzić szereg zmian w obecnym systemie, po to, by przyszli emeryci mogli żyć na godnym, europejskim poziomie.</p>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">Program zobaczyć można na stronie:</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://wyborcza.pl/12,107323,7993368,Rozmowy_Agnieszki_Kublik.html">http://wyborcza.pl/12,107323,7993368,Rozmowy_Agnieszki_Kublik.html</a></p>
<p>Szymon Galikowski</p>
<p>asystent posła Adama Szejnfelda</p>
<p><a href="../">www.szejnfeld.pl</a></p>
<p><a href="http://www.kobiecastronazycia.pl/">www.kobiecastronazycia.pl</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.szejnfeld.pl/index.php/komunikaty/o-zrownaniu-wieku-emerytalnego-rozmowa/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Chore finanse państwa bowiem zarażają wirusem gangreny&#8230;</title>
		<link>http://www.szejnfeld.pl/index.php/prasa/wywiady/chore-finanse-panstwa-bowiem-zarazaja-wirusem-gangreny/</link>
		<comments>http://www.szejnfeld.pl/index.php/prasa/wywiady/chore-finanse-panstwa-bowiem-zarazaja-wirusem-gangreny/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 06 Feb 2012 08:44:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wywiady]]></category>
		<category><![CDATA[Deregulacja]]></category>
		<category><![CDATA[Nowy Przemysł]]></category>
		<category><![CDATA[wywiad]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.szejnfeld.pl/?p=11525</guid>
		<description><![CDATA[
Miesięcznik „Nowy Przemysł”
Z posłem Adamem Szejnfeldem rozmawia Katarzyna Walterska
 
Co teraz w nowej kadencji jest najważniejsze dla polskich przedsiębiorców? Priorytety dla gospodarki to…
To bardzo szerokie pytanie, na które nie można odpowiedzieć jednym zdaniem. Stwierdzę więc najogólniej, iż paradoks i nasza trudność polega między innymi na tym, że większy wpływ na sytuację i przyszłość polskich przedsiębiorców [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><a class="highslide" onclick="return vz.expand(this)" href="http://www.szejnfeld.pl/wp-content/uploads/2012/02/Szejnfeld-Adam_PW_006.jpeg"><img class="aligncenter size-medium wp-image-11543" title="Szejnfeld Adam_PW_006" src="http://www.szejnfeld.pl/wp-content/uploads/2012/02/Szejnfeld-Adam_PW_006-198x300.jpg" alt="" width="198" height="300" /></a></p>
<p style="text-align: justify;">Miesięcznik „Nowy Przemysł”</p>
<p style="text-align: justify;">Z posłem Adamem Szejnfeldem rozmawia Katarzyna Walterska</p>
<p style="text-align: justify;"><strong> </strong></p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Co teraz w nowej kadencji jest najważniejsze dla polskich przedsiębiorców? Priorytety dla gospodarki to…</strong></p>
<p style="text-align: justify;">To bardzo szerokie pytanie, na które nie można odpowiedzieć jednym zdaniem. Stwierdzę więc najogólniej, iż paradoks i nasza trudność polega między innymi na tym, że większy wpływ na sytuację i przyszłość polskich przedsiębiorców może mieć rozwój kryzysu w strefie euro, jedność Unii Europejskiej, ba na nawet sytuacja na rynkach światowych, niż to, na co sami możemy oddziaływać w Polsce. Ale w związku z tym i nasza krajowa aktywność będzie miała niebagatelne znaczenie. Na przykład stan otoczenia biznesu, w tym reforma polskich finansów publicznych, systemu ubezpieczeń społecznych i zdrowotnych, sądownictwa, deregulacja, czy stan dialogu społecznego…..</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>To oczywiste, więc może zacznijmy od tego, czy będą kolejne pakiety deregulacyjne?</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Kluczem do sukcesu nie jest wyłącznie deregulacja, kolejne ustawy i rozporządzenia, choć oczywiście rozpoczętego już procesu nie wolno zaniechać. Śmiem jednak twierdzić, iż dla przyszłości całej gospodarki, w tym również małych przedsiębiorców, wysokość deficytu budżetowego czy wielkość długu sektora finansów publicznych będzie miała ogromne znaczenie. Chore finanse państwa bowiem zarażają wirusem gangreny także gospodarkę, a więc i przedsiębiorstwa oraz rynek pracy. Cierpi wtedy całe społeczeństwo. Widzimy to na przykładzie Gracji, Włoch, Portugalii, czy Węgier… Dlatego wolałbym najpierw mówić o kondycji finansów, a potem o kolejnych pakietach deregulacyjnych….</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Ale reformy nie będzie, tak powiedział premier. Będzie porządkowanie systemu. </strong></p>
<p style="text-align: justify;">Nie ma co się kłócić o słowa, tylko skoncentrować się na tym, co trzeba zrobić. Najkrócej mówiąc, już od samego nowego roku idziemy w kierunku zmniejszenia deficytu, docelowo poniżej 3 proc. PKB. To fundamentalne ale i bardzo trudne zadanie. Tak trudne i ambitne, że większość ekspertów mówi, iż niemożliwe do wykonania w tak krótkim czasie. Zobaczymy, musimy być zdeterminowani i wierzyć, że się uda. Warto przypomnieć, iż realizujemy już politykę oszczędności budżetowych, uchwaliliśmy w Sejmie projekt budżetu, zmieniliśmy wysokość składek emerytalnych… Rozpoczęliśmy także reformę ubezpieczeń zdrowotnych, a więc objęcie składką ubezpieczeniową rolników. Trwają również prace nad reformą systemu emerytalnego, a więc nad ograniczeniem przywilejów niektórych grup zawodowych oraz nad wydłużeniem wieku emerytalnego. Ważną sprawą są także działania naszego rządu związane z przyszłą perspektywą finansową Unii, czyli uzyskaniem i wykorzystaniem w przyszłych latach przez Polskę setek miliardów zł na wsparcie naszego rozwoju.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Ale co z deregulacją?&#8230;</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Proszę zwrócić uwagę, w jakiej kolejności zmierzam do deregulacji. W Polsce stawia się wszystko na głowie. Myśli się, że jak zderegulujemy jedną, czy drugą ustawę, to nagle będzie rozkwit. Nie, nie będzie żadnego rozkwitu, jeśli nie będzie podstaw rozwoju. Gospodarka bowiem, to system naczyń powiązanych. By się rozwijała równolegle trzeba spełnić ogromną ilość różnych warunków. Muszą być zdrowe finanse publiczne, należy realizować zadania inwestycyjne w infrastrukturę, tę kolejową, i tę drogową, i tę lotniczą, i tę telekomunikacyjną. Muszą być podejmowane zadania w zakresie ochrony środowiska, firmy bowiem muszą mieć gdzie zrzucać ścieki i wywozić śmieci, musi być zagwarantowany dostęp do źródeł energii, a więc należy podejmować inwestycje tak w wytwórczość jak i przesył&#8230; Tak można by wymienić godzinami. Jeśli jeden element tego łańcucha nie zaistnieje, to cały system się zawali. W tym łańcuchu wzajemnych zależności i twórczego budowania są oczywiście także i przepisy prawa. Trzeba je zmieniać, poprawiać, tworzyć w prawie nową jakość, ale nie można tej sfery demonizować i sądzić, że jeśli zmienimy kilka ustaw, to bez gazu, energii, dróg, lotnisk, kolei i zdrowego systemu bankowego wszystko jakoś się tam będzie się kręciło do przodu. Nie, nie będzie.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Przecież poszły ogromne unijne pieniądze na lokalne drogi.</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Nie chodzi o to skąd są pieniądze, tylko jaka jest strategia i efekty jej realizacji. Czy Kowalskiego, będącego przedsiębiorcą albo nie, interesuje skąd państwo wzięło pieniądze na drogę? Jego interesuje czy ona jest, a jak jej nie ma, to dlaczego i kiedy wreszcie będzie. Te fundusze mogłyby przecież pójść na inne cele, albo wyłącznie na autostrady. Ale co z tego byłoby dla rozwoju, skoro autostradą nie da się dojechać do małego miasteczka. Zaczęliśmy więc oprócz autostrad budować także drogi gminne i powiatowe, ba nawet wiejskie. Łącznie prawie 8 tys. km. To jest rekord 20-lecia. Jeśli zapytamy przedsiębiorcę, ale nie prezesa dużej spółki giełdowej, tylko zwykłego polskiego przedsiębiorcę z małej miejscowości, to on przyzna mi rację. No, ale wróćmy wiec do przepisów prawa.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Właśnie, co trzeba zrobić? </strong></p>
<p style="text-align: justify;">Najważniejsza jest reforma systemu stanowienia prawa. W Polsce nadal tworzone są buble prawne. A dlaczego tak jest? Ponieważ system stanowienia prawa niewiele różni się od tego z czasów PRL-u.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Platforma miała dużo czasu w poprzedniej kadencji żeby to zmienić. Dlaczego tego nie zrobiono, skoro mówi Pan, że to jest takie oczywiste? </strong></p>
<p style="text-align: justify;">Dlatego, że to jest zmiana, powiedziałbym nawet reforma, niemalże ustrojowa. Trudna do przeprowadzenia legislacyjnie, ale też bardzo trudna politycznie. Wiele podmiotów, także partii politycznych, musi odstąpić od dzisiejszy uprawnień i zgodzić się na zasadnicze zmiany. My natomiast mieliśmy na głowie cały garb niemalże dwudziestolecia do naprawienia. Zajęliśmy się więc w pierwszej kolejności właśnie tym. Wszystko bowiem ma swoją kolej rzeczy. Teraz konieczne jest dokonanie kolejnego kroku, reformatorskiego, zdecydowanego, ale i bardzo trudnego. Konieczne są zmiany przepisów, które dotyczą wszystkich podmiotów mających inicjatywę ustawodawczą, czyli rządu, prezydenta, Senatu, Sejmu i samych posłów. To jest ogromna reforma, która musiała dojrzeć. Głosiłem to od wielu lat. Poza tym było tak ogromne parcie polityczne i medialne na tzw. ustawy deregulacyjne, że trudno było się skupić na rozwiązaniach systemowych. Pierwszy krok jednak już wykonano. Podjęto bowiem próbę przeniesienie kompetencji tworzenia projektów ustaw z ministerstw do Rządowego Centrum Legislacji. To jest walka z Polską resortową, trudna i jeszcze do końca niewygrana.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Ale z pewnymi rozwiązaniami dla przedsiębiorców jednak nie można było dłużej czekać</strong>.</p>
<p style="text-align: justify;">Właśnie. Dlatego się nimi zajęliśmy. Tak powstał m.in. „Pakiet na rzecz przedsiębiorczości” liczący prawie czterdzieści ustaw. Ich rozwiązania są bardzo dobrze oceniane przez organizacje przedsiębiorców i pracodawców. Dzisiaj warto przypomnieć, iż w ostatnich czterech latach wprowadziliśmy dla przedsiębiorców ułatwienia na przykład w zakresie podejmowania a szczególnie prowadzenia działalności gospodarczej. Dobrym przykładem może tu być zasada „zgłoś i działaj” a szczególnie „zero okienka”, w którym za darmo, bez wychodzenia z domu, czy z biura można zarejestrować firmę praktycznie od ręki. Zderegulowaliśmy też prawo, np. zamieniając obowiązek przedstawiania licznych zaświadczeń na prawo składania zwykłych oświadczeń, radykalnie ograniczyliśmy zakres kontroli w firmach, wprowadziliśmy do prawa domniemanie uczciwości podatnika, dorozumianą zgodę administracji, możliwość zawieszenia działalności gospodarczej oraz po wielkich bojach z opozycją, także zupełnie nowe przepisy ustanawiające odpowiedzialność urzędniczą. Zmieniliśmy też przepisy ustawy o rachunkowości, by łatwiej i taniej małe firmy realizowały swoje obowiązki wobec fiskusa, ustanowiliśmy partnerstwo publiczno-prawne i upadłość konsumencką, obniżyliśmy do minimum wymagany kapitał założycielski spółek kapitałowych, zlikwidowaliśmy też „areszty wydobywcze”. Zmniejszyliśmy reglamentację administracyjną działalności, czyli ilość i uciążliwość koncesji, zezwoleń, pozwoleń. Dużym osiągnięciem jest także zlikwidowanie walutowości prawa dewizowego oraz wprowadzenie ułatwień w swobodnym przekształcaniu się firm, np. spółdzielni, czy przedsiębiorstw osób fizycznych w spółki prawa handlowego. Dokonaliśmy depenalizacji polskiego prawa gospodarczego radykalnie zmniejszając odpowiedzialność karną i finansową przedsiębiorców. Znieśliśmy również lub zmniejszyliśmy wysokość większości opłat za działalność. Równie ważne są zmiany w prawie podatkowym, jak choćby trzykrotne skrócenie okresu zwrotu podatku VAT, czy wprowadzenie ulgi inwestycyjnej dla małych firm, czy też wprowadzenie przepisów o elektronicznych deklaracjach oraz e-fakturach. Nie bez znaczenia są też zmiany dotyczące gospodarczego wymiaru sprawiedliwości i egzekucji należności. Przykładem może być sąd elektroniczny i rejestracja od początku roku spółek z ograniczoną odpowiedzialnością w ciągu 24 godzin. Znieśliśmy też obowiązek posługiwania się numerem REGON a w działalności pozagospodarczej również numerem NIP. Takich ważnych rozwiązań jest setki. Teraz jest wreszcie czas na zajęcie się zmianami systemowymi. Na początku trzeba było bowiem wyczyścić przedpole. Firmy musiały złapać oddech.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Czyli, co teraz po kolei trzeba zrobić? </strong></p>
<p style="text-align: justify;">Po pierwsze zmienić system stanowienia prawa. Według mnie to priorytet. Celem powinno być zmniejszenie liczby przepisów oraz zwiększenie transparentności tworzenia prawa, tak aby ludzie wiedzieli, co, kiedy i dlaczego władza chce zrobić. Kolejna sprawa to zwiększenie jasności i czytelności norm oraz ulepszenie przepisów w zakresie oceny skutków regulacji. I rozwiązanie najważniejsze – taka moja idea fixe &#8211; to wprowadzenie do systemu obowiązku oceny kosztów regulacji dla obywateli, a więc także i dla przedsiębiorców. Ten element jest najważniejszy, dlatego że bez niego nie da się ograniczyć biurokracji. Mając natomiast takie rozwiązanie w systemie można skutecznie w określonym czasie, ograniczać koszty finansowe i biurokratyczne wynikające z prawodawstwa. Mam tu na myśli system, który zobowiązywałby do wyliczania, jakie koszty dla przedsiębiorcy generuje każdy nowy przepis. Powiedzmy, że chcemy uchwalić nową ustawę, ale okaże się, że będzie generowała nowe koszty po stronie obywateli. Wówczas musielibyśmy zastanowić się czy jest dla takiego założenia wystarczające uzasadnienie. Jeśli nie, to ustawa powinna trafiać do kosza.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Panie Pośle, mówi Pan o czymś nierealnym w naszej rzeczywistości. Tym bardziej, że jesteśmy w sidłach europejskiego kryzysu i pewne regulacje muszą być wprowadzone bez względu na ich skutki dla firm. </strong></p>
<p style="text-align: justify;">Zgadzam się. Dlatego mówię, iż należałoby badać i udowadniać potrzebę wprowadzania nowych rozwiązań. Bez tego ustawa już fazie projektu powinna być odrzucana. Natomiast, jeśli na przykład względy bezpieczeństwa zdrowia lub życia, środowiska, czy na przykład finansów publicznych uzasadniałby takie rozwiązanie, to oczywiście nie można być ślepym i głuchym na potrzeby chwili. Restrykcyjne podejście jednak winno być zachowane w każdym innym przypadku. Dzisiaj tak nie jest. Każdy więc, bez potrzeby uzasadnienia, a przede wszystkim udowodnienia potrzeby zmiany legislacyjnej, może ją podjąć i skutecznie przeprowadzić. Ba, opinia publiczna, zwłaszcza za pośrednictwem mediów, rozlicza rządzących z ilości podjętych i uchwalonych ustaw. Im jest ich mniej, tym gorzej ocenia się rząd i parlament, a ja uważam, że powinno być dokładnie odwrotnie.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Wróćmy do realnych spraw, czyli najnowszego udogodnienia dla przedsiębiorców, o którym pan już wspomniał &#8211; zmiana zaświadczeń na oświadczenia, która w praktyce nie działa tak jak powinna. </strong></p>
<p style="text-align: justify;">Tak, nadal często żąda się w urzędach od ludzi zaświadczeń w sprawach, w których zostały one już prawnie zniesione. Dlatego drugim moim postulatem i oczekiwaniem jest naprawa administracji publicznej. Nie da się bowiem osiągnąć poprawy sytuacji przedsiębiorców, jeśli administracja nie będzie przyjazna obywatelom. Trzeba zmienić kulturę pracy administracji, wręcz zmienić mentalność urzędniczą. Można to osiągnąć poprzez edukację, szkolenia, nowoczesny dobór kadr i w końcu poprzez wdrożenie systemu badania i egzekwowania efektywności pracy urzędników. W każdej firmie się to robi dlaczego więc nie w administracji?&#8230;</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Co więc powinno być najważniejsze dla przedsiębiorców w zakresie najbliższych zmian prawodawstwa? </strong></p>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">Deregulacyjna kontynuacja, tak określiłbym potrzeby zmian, na które słusznie czeka biznes w Polsce. Poza wspomnianą już przez mnie reformą systemu stanowienia prawa i naprawy administracji publicznej niewątpliwie ważne są także konkretne działania zmniejszające biurokrację polskiego prawa gospodarczego. W tym zakresie na pierwszym miejscu wymieniłbym wzmocnienie statusu obywatela w państwie. Chodzi o jego większe prawne upodmiotowienie, państwo bowiem jest dla obywatela a nie odwrotnie. Kolejną kwestią niecierpiącą zwłoki są procesy inwestycyjne. By się lepiej, szybciej i skuteczniej rozwijać potrzebujemy zmian w prawie planowania przestrzennego, w prawie budowlanym oraz prawie środowiska naturalnego. Inną dziedziną konieczną do podjęcia jest rynek pracy. Potrzebne są w tym zakresie przepisy wprowadzające większą elastyczność w stosunkach pracy oraz normy dla mikroprzedsiębiorców odmienne od tych, które obowiązują molochy zatrudniające tysiące pracowników. Równie ważne i potrzebne są zmiany w prawie podatkowym wprowadzające większą jasność i transparentność tych ustaw. W dobie kryzysu sądzę też, iż zasługują na stałe wprowadzenie do systemu prawa, a nie tylko okresowo, przyjęte wcześniej przepisy antykryzysowe. Reforma wymiaru sprawiedliwości z priorytetem przyspieszenia procesów, to kolejne wyzwanie. Zmian wymaga także prawo naprawcze i upadłościowe oraz przepisy prawa zamówień publicznych. Na koniec &#8211; nie katalogu potrzebnych zmian ale tylko przykładów &#8211; wspomnę o potrzebie uchwalenia przepisów ograniczających ryzyko powstawania zatorów płatniczych.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>My tu sobie teoretyzujemy a ze statystyk wynika, że upadają kolejne firmy. </strong></p>
<p style="text-align: justify;">Nie ulega wątpliwości, że światowy i europejski kryzys wywołuje negatywne skutki dla funkcjonowania dużej części firm w Polsce. Dlatego kolejnym zadaniem jest wspieranie przedsiębiorców nie tylko poprzez zmianę prawa. Dużym wyzwaniem na przyszłość jest na przykład zwiększenie innowacyjności polskich firm bowiem zawsze ci, którzy są bardziej konkurencyjni na rynku mają większe szanse nie tylko na przetrwanie, ale i na wzmocnienie się. Dekoniunktura bowiem to zagrożenie ale jednocześnie także i szansa. Kryzys, który dotyka inne kraje i ich przedsiębiorców daje szansę polskim dużym firmom na akwizycje, a małym na wejście w nisze i branże opuszczone przez osłabioną konkurencję.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Ale to nie jest dobry czas na dokończenie prywatyzacji?</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Czasy kryzysu dla procesów prywatyzacyjnych zawsze są trudne i mniej pewne. Inwestorzy są ostrożni, szukają bezpiecznych inwestycji i nawet papiery wartościowe krajów zagrożonych mogą okazać się w ich ocenie mimo wszystko bezpieczniejsze, niż inwestycja bezpośrednia w akcje określonego przedsiębiorstwa. Polska jednak pod każdym względem jest dla przedsiębiorców zagranicznych wiarygodnym partnerem, mam więc nadzieję, że cele rządu w zakresie prywatyzacji zostaną osiągnięte.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Czy tegoroczna prywatyzacja będzie przebiegać pod presją potrzeb budżetu państwa?</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Projekt budżetu państwa na rok 2012 wszyscy już znamy i widzimy doskonale, że prywatyzacja nie jest podporządkowana potrzebom budżetowym, choć trudno abstrahować od tego rodzaju przychodów. Są one bowiem elementem wsadu nie tylko samego budżetu ale przede wszystkim wielu społecznie ważnych funduszy celowych. Priorytetem jednak przekształceń własnościowych nie powinno być li tylko uzyskiwanie przychodów finansowych, lecz zwiększenie konkurencyjności oraz efektywności działania prywatyzowanych przedsiębiorstw.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Co dalej w tym kontekście z sektorem energetycznym i wydobywczym? Czy wprowadzenie podatku od kopalin nie spowoduje wstrzymania sprzedaży spółek z sektora wydobywczego i energetycznego? </strong></p>
<p style="text-align: justify;">Rozwój sektora wydobywczego oraz inwestycje w energetyce powinny być naszym priorytetem. Szczególnie bez tych ostatnich trudno byłoby mówić o naszym bezpieczeństwie na przyszłość. Przedsiębiorstwa te natomiast potrzebują gigantycznych nakładów, w tym środków inwestycyjnych, które muszą być znalezione na rynku. Proces zmian własnościowych wydaje się więc nieunikniony a nawet konieczny. Podatek od kopalin nie jest wymysłem polskim, lecz wręcz przeciwnie. To my czerpiemy wzorce z innych krajów. Inwestorzy więc nie powinni być ani zaskoczeni ani zniechęceni. Kluczową natomiast sprawą jest nie to, czy taki podatek jest, lecz w jakiej wysokości i jakie będzie miał oddziaływanie na rentowność oraz na konkurencyjność spółek, których dotknie. Na pewno będziemy o tym rozmawiali i na Komisji Skarbu Państwa i Komisji Gospodarki w Sejmie.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Jakie są plany, priorytety Komisji Skarbu na najbliższe miesiące?</strong></p>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">Niewątpliwie w zakresie najbliższego zainteresowania Komisji będzie nowy rządowy program prywatyzacji na kolejne lata. Poprzedni bowiem stracił ważność z końcem minionego roku. W ramach nowego natomiast, dla wielu członków ważnym zagadnieniem będzie planowana polityka państwa wobec spółek o strategicznym znaczeniu. Inną dziedziną, która wzbudza bodaj największe zainteresowanie, to rozwój sektorów wydobywczego, energetycznego i paliwowego w Polsce. Są one zdominowane przez spółki skarbu państwa oraz firmy ze zdecydowanym jego udziałem, więc nie tylko działalność samych przedsiębiorstw, ale i polityki sektorowe w tej dziedzinie będą interesowały posłów. W zakresie natomiast legislacji pewnie najważniejszymi przepisami, którymi się zajmiemy będzie projekt dotyczący zasad wykonywania uprawnień skarbu państwa w spółkach, w tym realizacji władztwa korporacyjnego oraz doboru kadr.</p>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;"><strong>Zgodnie z pana odpowiedziami na pierwsze pytania, na zakończenie naszej rozmowy odejdźmy trochę od spraw krajowych. </strong><strong>Czego najbardziej potrzeba Europie, aby po pierwsze przetrwała kryzys zadłużeniowy, a po drugie weszła na ścieżkę wzrostu wyprowadzającą ją z obecnego spowolnienia gospodarczego.</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><strong> </strong></p>
<p style="text-align: justify;">Paradoksalnie Europie potrzeba czerpać wzorce z Polski. Na przykład, jak należy walczyć z kryzysem – mam na myśli nasze, jakże odmienne od europejskich, działania w latach 2008 – 2010. Unia mogłaby także od nas uczyć się, jak należy czyścić prawo gospodarcze z ciężarów biurokracji, która tam przybiera już patologiczne rozmiary. W końcu Wspólnota może barć wzór od nas, jak należy zabezpieczać swoje finanse publiczne – mam na myśli polskie konstytucyjne progi ostrożnościowe oraz nową regułę wydatkową. Oczywiście Unii Europejskiej, w obecnych trudnych chwilach, potrzebna jest większa solidarność wewnętrzna, duża konsekwencja w narzucaniu krajom o „luźnym” podejściu do finansów publicznych większej dyscypliny oraz postępów w procesie integracji. Ona bowiem według mnie jest kluczem do sukcesu a nie dezintegracja.</p>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;"><strong>Tak, wydaje się natomiast, że Europa raczej dzieli się zamiast integrować, a Unia dwóch prędkości staje się rzeczywistością wbrew naszym intencjom. Jak widzi Pan miejsce Polski w Europie?</strong></p>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">Nie zgodziłbym się z tezą o realizacji Unii dwóch prędkości. Naszym natomiast celem jest zaliczanie się do ścisłej czołówki decyzyjnych państw członków UE, czyli ważnych politycznie i silnych gospodarczo. Pod względem gospodarczym jesteśmy już na siódmej pozycji, jeśli chodzi natomiast o status polityczny, to niewątpliwie w ostatnich latach zdecydowanie się on umacnia. Szczególnie efekty tego procesu były widoczny w trakcie naszej prezydencji.</p>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;"><strong>Jak w tym kontekście ocenia Pan polski wkład w ratowanie strefy Euro i de facto całej Unii? Populistyczne hasła o wspieraniu bogatszych (Włoch) pieniędzmi uboższych (polski emeryt) trafiają na podatny grunt?</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><strong> </strong></p>
<p style="text-align: justify;">Wszyscy mieliśmy nadzieję, że miniony rok będzie początkiem stabilizacji na europejskich rynkach finansowych, a tymczasem na Unię spadły nowe kłopoty. Obecnie w niebezpieczeństwie znalazła się niemalże cała strefa Euro. Rozwiązanie kryzysu leży więc już także i w naszym głębokim interesie, mimo że do strefy wspólnej waluty nie należymy. Dlatego oprócz zajmowania się reformą własnych finansów, musimy angażować się również na rzecz zażegnania niebezpieczeństwa kryzysu za granicą. Jeszcze przed objęciem prezydencji przyłączyliśmy się do unijnego Paktu Euro Plus, który za cel postawił sobie dyscyplinowanie finansów publicznych i wzrost konkurencyjności gospodarek. Polska uczestniczy także, jako państwo członkowskie UE, w Europejskim Mechanizmie Stabilizacji Finansowej, tym samym dając gwarancję państwom będącym członkami strefy euro. Bez wątpienia jednak największym sukcesem naszej prezydencji jest przyjęcie przez Parlament Europejski tzw. sześciopaku, czyli pakietu aktów prawnych, wzmacniającego zarządzanie gospodarcze UE i umożliwiającego przeprowadzenie reform znajdujących się w przyszłym pakiecie fiskalnym. To dzięki niemu możemy liczyć na to, że przezwyciężymy obecne kłopoty i stworzymy solidne fundamenty pod długoletni wzrost gospodarczy. Na populistów w tym zakresie nie zwracałbym uwagi. Im bowiem nie zależy na budowaniu dobra wspólnego, ale własnego.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.szejnfeld.pl/index.php/prasa/wywiady/chore-finanse-panstwa-bowiem-zarazaja-wirusem-gangreny/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zmienialiśmy przepisy, a nie zmienialiśmy ludzi</title>
		<link>http://www.szejnfeld.pl/index.php/prasa/wywiady/zmienialismy-przepisy-a-nie-zmienialismy-ludzi/</link>
		<comments>http://www.szejnfeld.pl/index.php/prasa/wywiady/zmienialismy-przepisy-a-nie-zmienialismy-ludzi/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 08 Nov 2011 08:17:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wywiady]]></category>
		<category><![CDATA[Deregulacja]]></category>
		<category><![CDATA[wywiad]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.szejnfeld.pl/?p=10948</guid>
		<description><![CDATA[

Gazeta Wyborcza

Z posłem Adamem Szejnfeldem rozmawia Szymon Szadkowski
 
 
1) Czego nie udało się osiągnąć w deregulacji w poprzedniej kadencji?

Uchwaliliśmy dziesiątki ustaw, zmieniliśmy ponad tysiąc przepisów na lepsze, łącznie z zupełnym wyeliminowaniem wielu złych norm, ale i tak często można spotkać opinię, iż niewiele się w Polsce zmieniło. Dlaczego? Bo zmienialiśmy przepisy, a nie zmienialiśmy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_10953" class="wp-caption aligncenter" style="width: 310px"><a class="highslide" onclick="return vz.expand(this)" href="http://www.szejnfeld.pl/wp-content/uploads/2011/11/3._Foto._Małgorzata_Pstrągowska.jpg"><img class="size-medium wp-image-10953 " title="3._Foto._Małgorzata_Pstrągowska" src="http://www.szejnfeld.pl/wp-content/uploads/2011/11/3._Foto._Małgorzata_Pstrągowska-300x211.jpg" alt="" width="300" height="211" /></a><p class="wp-caption-text">fot. Małgorzata Pstrągowska</p></div>
<p style="text-align: center;">
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">Gazeta Wyborcza</p>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">Z posłem Adamem Szejnfeldem rozmawia Szymon Szadkowski</p>
<p style="text-align: justify;"><strong> </strong></p>
<p style="text-align: justify;"><strong> </strong></p>
<p style="text-align: justify;"><strong>1) </strong><strong>Czego nie udało się osiągnąć w deregulacji w poprzedniej kadencji?</strong></p>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">Uchwaliliśmy dziesiątki ustaw, zmieniliśmy ponad tysiąc przepisów na lepsze, łącznie z zupełnym wyeliminowaniem wielu złych norm, ale i tak często można spotkać opinię, iż niewiele się w Polsce zmieniło. Dlaczego? Bo zmienialiśmy przepisy, a nie zmienialiśmy ludzi. Mówiąc bardziej precyzyjnie, przez cztery lata konsekwentnie poprawialiśmy prawo, ale w tym samym czasie nie zmieniała się natura pracowników administracji publicznej, urzędnicza mentalność, podejście człowieka do człowieka. Dopóki więc nie zmienimy procedur urzędniczych, pragmatyk służbowych, w końcu mentalności urzędniczej, to żadne dobre przepisy nie zmienią naszego kraju na bardziej przyjazny obywatelom, w tym przedsiębiorcom. Biurokratycznym bowiem, bezdusznym podejściem można skutecznie zniszczyć efekty nawet najlepiej przygotowanych ustaw.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>2) Jakie widzi Pan priorytety w zakresie zmian w prawie dla przedsiębiorców i jak szybko uda się je wprowadzić ?</strong></p>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">W naszym kraju potrzebne są zmiany przepisów, które dotyczą wszystkich obywateli, a nie tylko przedsiębiorców. Zanim jednak powiem o konkretnych dziedzinach prawa, czy wręcz ustawach, chciałbym zastrzec, iż w mojej ocenie najpierw powinniśmy podjąć i przeprowadzić kompleksową reformę systemu stanowienia prawa. Proces legislacyjny musi bowiem działać sprawnie tworząc prawo czytelne i transparentne. Ilość zmian prawa i nowych przepisów powinna być mniejsza, a cała procedura uchwalania ustaw winna zostać wydłużona, z uwzględnieniem w sposób bardziej podmiotowy praw partnerów społecznych do udziału w konsultacjach. Gdybym natomiast miał wskazać konkretne dziedziny, jakie uważam za priorytetowe, to na pierwszym miejscu wymieniłbym wzmocnienie statusu obywatela w państwie. Moją propozycją jest uchwalenie ustawy „proobywatelskiej”. Mam już koncepcję takiego prawa w głowie, wręcz rozpisane założenia nowej ustawy. Jej główną ideą miałoby być ustanowienie domniemania działania obywatela zgodnie z prawem oraz w dobrej wierze. Kolejną kwestią niecierpiącą zwłoki są procesy inwestycyjne. By się lepiej, szybciej i skuteczniej rozwijać potrzebujemy zmian w prawie planowania przestrzennego, w prawie budowlanym oraz prawie środowiska naturalnego. Inną dziedziną konieczną do podjęcia jest rynek pracy. Potrzebne są w tym zakresie przepisy wprowadzające większą elastyczność w stosunkach pracy oraz normy dla mikroprzedsiębiorców odmienne od tych, które obowiązują molochy zatrudniające tysiące pracowników. Równie ważne i potrzebne są zmiany w prawie podatkowym wprowadzające większą jasność i transparentność tych ustaw. W dobie kryzysu sądzę też, iż zasługują na stałe wprowadzenie do systemu prawa, a nie tylko okresowe, przyjęte wcześniej przepisy antykryzysowe. Na koniec wspomnę o potrzebie uchwalenia przepisów ograniczających ryzyko powstawania zatorów płatniczych.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>3) Właśnie, deklarował Pan m.in. walkę z zatorami płatniczymi. W jaki sposób chce Pan osiągnąć ten cel? </strong></p>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">Zatory płatnicze zawsze, ale szczególnie w okresach dekoniunktury, są bardzo groźnym zjawiskiem, i dla przedsiębiorców i dla państwa. Wywołują one bowiem w swoich łagodnych formach turbulencje w sferze działalności gospodarczej, ale gdy zjawisko osiąga znaczne rozmiary grozi dominem bankructw firm i zmniejszeniem wpływów do budżetu państwa. Wywołują także proces przechodzenia wielu firm do szarej a nawet czarnej sfery działalności gospodarczej. Założenia mojego projektu zmierzają więc do tego, by przeciwdziałać temu zjawisku nie poprzez ingerencję w sferę stosunków cywilnoprawnych kontrahentów, ale poprzez wykorzystanie przepisów podatkowych. Najkrócej mówiąc osoba, która nie zapłaciłaby należności swojemu kontrahentowi, nie mogłaby faktury za towar lub usługę wliczać w koszty swojej działalności i obniżać swojego zobowiązania podatkowego wobec państwa. Ten mechanizm w moim przekonaniu może być najbardziej skutecznym, a zarazem prawnie neutralnym.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>4) Dlaczego mimo sprzyjającego otoczenia politycznego zmiany dla przedsiębiorców idą tak wolno i topornie?</strong></p>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">Jak już wspomniałem, nie mamy obecnie dobrego i sprawnie działającego systemu stanowienia prawa, budującego przede wszystkim stabilność norm. Obowiązujący system daje szerokie możliwości „nadprodukcji” przepisów, szkodliwego często pospiechu, ale co najgorsze, psucia często nawet bardzo dobrych projektów w trakcie pracy nad nimi na poszczególnych etapach ścieżki legislacyjnej, szczególnie w parlamencie. Sytuację komplikują gry rożnych środowisk zainteresowanych w funkcjonowaniu złego, biurokratycznego prawa. Z jednej strony jest to klasa urzędnicza, ale z drugiej strony także korporacje zawodowe oraz grupy interesu poszczególnych sektorów, branż i środowisk. Te siły ścierają się ze sobą z różnym, często złym skutkiem dla efektu prawnego i praktycznego tworzonego prawa.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>5) Dlaczego ustawy są tak niskiej jakości? Jako przykład nowela akcyzy na węgiel, która wchodzi w życie z nowym rokiem uchwalona przez Komisję, którą Pan kieruje. Podobnie jak w innych ustawach jest pełna nieścisłości, nie definiuje podstawowych pojęć, którymi operuje się w tej ustawie w rezultacie podatnik &#8211; przedsiębiorca ma wątpliwości jak interpretować przepisy?</strong></p>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">Nie można w ten sposób jednoznacznie określać tej ustawy, gdyż praktycznie jeszcze nie zaczęła funkcjonować. Nie wykluczam natomiast, iż może ona zawierać rozwiązania różnie oceniane. Była ona bowiem przyjmowana w nadzwyczajnym trybie, tuż przed końcem kadencji, by jej przepisy mogły wejść w życie już od pierwszego stycznia następnego roku zwalniając przedsiębiorców z akcyzy i zmniejszając groźbę znacznych podwyżek cen, w tym energii, dla konsumentów. Nie było już czasu na ich lepsze doprecyzowanie, ani w Sejmie, ani w Senacie. Parlament stał pod presją czasu i decyzji – albo ustawa, albo podwyżki cen dla firm i ludności.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>6) Wielu polityków, deklaruje chęci i potrzeby zmian, mija natomiast kadencja i żyjemy w tym samym świecie. Nic się nie zmienia, dlaczego?</strong></p>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">Nieprawda, że nic się nie zmienia. Wystarczy choćby zapoznać się z wynikami badań Krajowej Izby Gospodarczej, która uznała, iż działalność obecnej koalicji była jednoznacznie korzystna dla gospodarki i przedsiębiorców. We wszystkich rankingach KIG wygrała Platforma Obywatelska, wyprzedzając pozostałe partie. Świadczy o tym dobitnie wynik „Barometru Legislacyjnego KIG” podsumowującego aktywność polskiego Sejmu w kadencji 2007-2011. Monitoring tej organizacji gospodarczej wykazał, iż najefektywniej swój potencjał progospodarczy wykorzystały partie koalicyjne PO-PSL (powyżej 80%), pozostałe partie odnotowały wyniki blisko o połowę niższe. W ocenie ekspertów KIG mijająca kadencja przyniosła szereg bardzo istotnych dla gospodarki ustaw, przykładowo wskazano m.in. na: ustawę Ordynacja podatkowa, ustawę o partnerstwie publiczno-prywatnym, ustawę o swobodzie działalności gospodarczej, ustawę o ograniczeniu barier administracyjnych dla obywateli i przedsiębiorców, czy zmiany w kodeksie spółek handlowych.</p>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;"><strong>7) Jednak opinia samych przedsiębiorców jest znacznie bardziej krytyczna…</strong></p>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">Cóż, trzeba więc im przypomnieć, iż w ostatnich czterech latach wprowadziliśmy dla przedsiębiorców ułatwienia na przykład w zakresie podejmowania a szczególnie prowadzenia działalności gospodarczej. Dobrym przykładem może tu być zasada „zgłoś i działaj” a szczególnie „zero okienka”, w którym za darmo, bez wychodzenia z domu, czy z biura można zarejestrować firmę praktycznie od reki. Zderegulowaliśmy też prawo, np. zamieniając obowiązek przedstawiania licznych zaświadczeń na prawo składania zwykłych oświadczeń, radykalnie ograniczyliśmy zakres kontroli w firmach, wprowadziliśmy do prawa domniemanie uczciwości podatnika, dorozumianą zgodę administracji, możliwość zawieszenia działalności gospodarczej oraz po wielkich bojach z opozycją, także zupełnie nowe przepisy ustanawiające odpowiedzialność urzędniczą. Zmieniliśmy też przepisy ustawy o rachunkowości, by łatwiej i taniej małe firmy realizowały swoje obowiązki wobec fiskusa, ustanowiliśmy partnerstwo publiczno-prawne i upadłość konsumencką, obniżyliśmy do minimum wymagany kapitał założycielski spółek kapitałowych, zlikwidowaliśmy też „areszty wydobywcze”. Zmniejszyliśmy reglamentację administracyjną działalności, czyli ilość i uciążliwość koncesji, zezwoleń, pozwoleń. Dużym osiągnięciem jest także zlikwidowanie walutowości prawa dewizowego oraz wprowadzenie ułatwień w swobodnym przekształcaniu się firm, np. spółdzielni, czy przedsiębiorstw osób fizycznych w spółki. Dokonaliśmy depenalizacji polskiego prawa gospodarczego radykalnie zmniejszając odpowiedzialność karną i finansową przedsiębiorców. Znieśliśmy również lub zmniejszyliśmy wysokość większości opłat za działalność. Równie ważne są zmiany w prawie podatkowym, jak choćby trzykrotne skrócenie okresu zwrotu podatku VAT, czy wprowadzenie ulgi inwestycyjnej dla małych firm, czy też wprowadzenie przepisów o elektronicznych deklaracjach oraz e-fakturach. Nie bez znaczenia są też zmiany dotyczące gospodarczego wymiaru sprawiedliwości i egzekucji należności. Przykładem może być sąd elektroniczny i rejestracja od początku przyszłego roku spółek z ograniczoną odpowiedzialnością w ciągu 24 godzin. Znieśliśmy też obowiązek posługiwania się numerem REGON a w działalności pozagospodarczej również numerem NIP. Takich ważnych rozwiązań jest setki. Czy można więc mówić, iż nic nie zrobiono?&#8230;</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>8 ) No tak, ale jesteśmy na przykład na 70 miejscu w światowym rankingu Doing Business. W innym rankingu pod względem przewidywalności działań gospodarczych plasujemy się na jednym z najniższych miejsc w Europie, na równie z Bułgarią i Rumunią. Oznacza to, że nic w Polsce przez te lata się nie zmieniło, bo nie poprawiliśmy swojej pozycji w tych rankingach proszę o komentarz.</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><strong> </strong></p>
<p style="text-align: justify;">Proszę wybaczyć, ale ten pogląd także nie jest zgodny z faktami. Mimo, iż w zasadzie w dostępnych obecnie rankingach używa się danych z roku 2009, a największa ilość radykalnych zmian została wprowadzona w Polsce w 2010 i 2011 roku, to jednak we wszystkich znanych mi rankingach Polska poprawiła swoje notowania wobec tych, jakie zajmowaliśmy przed 2007 rokiem. Mam tu na myśli na przykład wspomniany ranking Banku Światowego Doing Busines (awans o 6 miejsc), Indeks Wolności Gospodarczej The Heritage Foundation i The Wall Street Journal (awans o 14 miejsc), ranking Wolności Gospodarczej Instytutu Frasera (awans o 6 miejsc), Globalny Indeks Konkurencyjności Światowego Forum Gospodarczego (awans o 14 miejsc), Światowy Rocznik Konkurencyjności International Institute for Management Development (awans o 14 miejsc), czy Indeks Percepcji Korupcji Transparency International (awans o 17 miejsc). Nie jestem oczywiście zadowolony z pozycji, które mamy, ale awanse są faktem, a trend wzrostowy jest stały i pozytywny. Powinniśmy jednak zwiększyć jego dynamikę, wzmocnić i utrzymać.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>9) Czy Komisja Przyjazne Państwo powinna zająć się sprawą zezwoleń i koncesji. Jest ich w polskich przepisach ogromna ilość i to one najskuteczniej blokują działalność firm.</strong></p>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">Już się zajęliśmy. Ustawą o ograniczaniu barier administracyjnych dla obywateli i przedsiębiorców, która weszła w życie niedawno, 1 lipca br., znieśliśmy większość tego rodzaju regulacji, pozostałe w sposób zdecydowany poprawiliśmy. W polskim prawie w ramach koncesji zostało już tylko siedem rodzajów działalności, natomiast jeśli chodzi zezwolenia, pozwolenia, czy licencje, które jeszcze funkcjonują, proszę mi zaufać, jestem gotów zająć się każdą, którą zainteresowane środowiska wskażą i uzasadnią, że jest niepotrzebna. Najczęściej jednak podnosi się w tych sprawach same ogólniki nie wskazując żadnego konkretnego przykładu. Swoją drogą w mojej ocenie, nie tyle przepisy reglamentacyjne są uciążliwe dla ludzi, ile biurokratyczne procedury stosowane w ich zakresie oraz urzędnicza obojętność. To one powodują problemy przedsiębiorców, zwłaszcza właścicieli małych firm. Potrzebujemy więc zmian równocześnie, i norm prawa, i zasad pracy ludzi.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>10) Czy planowane są zmiany w prawie budowlanym związane z procesem inwestycyjnym i jego uproszczeniem.</strong></p>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">Czas wydawania zezwoleń na inwestycje trwa w Polsce przeciętnie ponad 300 dni. W tym okresie należy pokonać ponad 30 procedur. W takim tempie oczywiście trudno jest gonić Unię Europejską w rozwoju. W mojej ocenie konieczne są więc zmiany, choć sprawa nie jest łatwa. Należy bowiem szanować także interes osób trzecich występujących w procesach uzgodnień projektów inwestycyjnych.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>11) Czy podejmowana będzie próba zmiany ustawy o zamówieniach publicznych, tak, aby wzmocnić kwestię oceny jakości przy rozstrzyganiu przetargów?</strong></p>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">Nie wiem, ale w mojej ocenie jest to potrzebne. Dlatego w końcu minionej kadencji złożyłem do laski marszałkowskiej stosowny projekt ustawy dotyczący tej materii. Był on znakomicie odebrany przez prawników, ekspertów i przedsiębiorców, ale gorzej jeśli chodzi o przedstawicieli administracji.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.szejnfeld.pl/index.php/prasa/wywiady/zmienialismy-przepisy-a-nie-zmienialismy-ludzi/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Mont Everest</title>
		<link>http://www.szejnfeld.pl/index.php/prasa/wywiady/mont-everest/</link>
		<comments>http://www.szejnfeld.pl/index.php/prasa/wywiady/mont-everest/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 21 Mar 2010 15:17:33 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wywiady]]></category>
		<category><![CDATA[wywiad]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.szejnfeld.pl/?p=6349</guid>
		<description><![CDATA[
Z Adamem Szejnfeldem rozmawia Leszek Kostrzewski
Dlaczego na komisji Przyjazne Państwo prezentował Pan ustawę, nad którą pracuje Ministerstwo Gospodarki. Chodzi o ustawę o ograniczaniu barier administracyjnych dla obywateli i przedsiębiorców. Premier Pawlak miał podobno o to do Pana pretensje.
Tworzyłem tę ustawę w resorcie jeszcze jako wiceminister gospodarki. Pracowałem nad nią z zespołem ponad półtora roku. Czuje [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong><a class="highslide" onclick="return vz.expand(this)" href="http://www.szejnfeld.pl/wp-content/uploads/2010/03/d1000017.jpg"><img class="aligncenter size-medium wp-image-6350" title="d1000017" src="http://www.szejnfeld.pl/wp-content/uploads/2010/03/d1000017-300x237.jpg" alt="d1000017" width="300" height="237" /></a></strong></p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Z Adamem Szejnfeldem rozmawia Leszek Kostrzewski</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Dlaczego na komisji Przyjazne Państwo prezentował Pan ustawę, nad którą pracuje Ministerstwo Gospodarki. Chodzi o ustawę o ograniczaniu barier administracyjnych dla obywateli i przedsiębiorców. Premier Pawlak miał podobno o to do Pana pretensje.</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Tworzyłem tę ustawę w resorcie jeszcze jako wiceminister gospodarki. Pracowałem nad nią z zespołem ponad półtora roku. Czuje się więc jej ojcem. Na posiedzeniach Komisji padały propozycje, by podejmować inicjatywy, które już wcześniej zostały zrealizowane w ministerstwie. Dlatego przewodniczący Komisji poprosił mnie, abym zaprezentował ten projekt. Zgodziłem się. Wychodzę bowiem z oczywistego założenia, że nie powinno powielać się pracy już wykonanej i temu celowi poświęcona była prezentacja. Premier Pawlak nigdy w rozmowie ze mną nie miał żadnych o to pretensji i słusznie, gdyż ta inicjatywa służyła ministerstwu i rządowi, a nie odwrotnie.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Rozumiem, że jako ojciec projektu jest Pan z nim bardzo związany. Co pan teraz czuje, gdy kto inny prowadzi sprawę?</strong></p>
<p style="text-align: justify;">To wielka ustawa. Megaustwa. Miała być zwięczeniem moich wysiłków nad „Pakietem na rzecz przedsiębiorczości”. Pracę nad nią porównałbym do kilkuletnich przygotowań himalaistów, a następnie ich marszem mającym na celu zdobycie zimą Mont Everestu. Przeszli klika kilometrów pod górę, aż nagle, 100 metrów przed szczytem, dopadła ich śnieżyca i musieli zawrócić. To sytuacja trudna do zaakceptowania. Ja od lat zajmuję się deregulacją. Efektem tej pracy jest cały pakiet ustaw na czele z omawianym megaprojketem. Gdy pracę ukończyłem – było to we wrześniu u.br. – ze względu na polityczne intrygi i manipulacje opozycji, zmuszony zostałem do rezygnacji ze stanowiska. Mój Mont Everest został na wyciągniecie ręki przede mną, jak nieosiągalne marzenie.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Ktoś dokończy pracę nad ustawą w resorcie?</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Mam nadzieję. Te przepisy są bowiem potrzebne polskim przedsiębiorcom, ale nie tylko, także wszystkim obywatelom.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Ale po Pana odejściu już wycofano kilka zmian z ustawy…</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Nie chcę tego komentować.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Zwalczaniem bubli i biurokracji powinna zajmować się komisja przyjazne państwo, resort gospodarki, czy też kancelaria premiera? Może wystarczyłby jeden ośrodek?</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Każdy z tych ośrodków zajmuje się czym innym i w innym zakresie. Ich istnienie i praca są więc uzasadnione pod warunkiem, że działania są skoordynowane. Nie powinny ścigać się ze sobą. Uważam, iż Ministerstwo Gospodarki oraz inne resorty powinny zajmować się zmianami systemowymi, kompleksowymi, a komisja sejmowa eliminacją pojedynczych absurdów prawnych. Sztuką jest wykorzystanie siły synergii działania wszystkich tych ośrodków i poprzez to przywracanie normalności w Polsce.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Ostatnio premier ogłosił, że chce powołać ministra przy swojej kancelarii odpowiedzialnego za walkę z biurokracją. Pawlaka to rozsierdziło.</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Polski system prawnej konstrukcji Rady Ministrów i ustawa o działach w administracji utrudniają zajmowanie się jednemu resortowi całą sferą ograniczania biurokracji. Jest ona bowiem interdyscyplinarna. Prawo gospodarcze na przykład jest domeną nie tylko Ministra Gospodarki, ale i finansów, infrastruktury, skarbu państwa, ochrony środowiska, sprawiedliwości, czy pracy. Takie stanowisko więc mogłoby pomóc rozwiązać problem ciągłych sporów kompetencyjnych.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Zostałby pan takim ministrem, gdyby premier Panu zaproponował?</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Byłem wiceministrem gospodarki i w tym resorcie jest moje miejsce. Oczywiście gdybym dostał inną propozycję, to bym ją bardzo poważnie rozważył.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Dlaczego tak ciężko idzie walko z biurokracją</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Odsyłam do Cervantesa &#8211; wiatraków jest wiele, ale Don Kichot jeden.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.szejnfeld.pl/index.php/prasa/wywiady/mont-everest/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>„DOROZUMIANA ZGODA”</title>
		<link>http://www.szejnfeld.pl/index.php/prasa/wywiady/%e2%80%9edorozumiana-zgoda%e2%80%9d/</link>
		<comments>http://www.szejnfeld.pl/index.php/prasa/wywiady/%e2%80%9edorozumiana-zgoda%e2%80%9d/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 09 Feb 2010 15:21:22 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wywiady]]></category>
		<category><![CDATA[wywiad]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.szejnfeld.pl/?p=5984</guid>
		<description><![CDATA[

„DOROZUMIANA ZGODA”
- rewolucja w stosunkach przedsiębiorca-urząd.
wnp.pl (PS) 26-01-2010
Dwie zasadnicze sprawy, które będą rewolucjonizować prawne fundamenty działalności gospodarczej, wprowadzi zupełnie nowa ustawa o świadczeniu usług na terytorium RP. Jedną z nich będzie instytucja „dorozumianej zgody”, mówi poseł Adam Szejnfeld, do listopada 2009 roku wiceminister gospodarki.
Projektowane rozwiązanie ma ograniczyć lub wyeliminować z naszego systemu prawo administracji publicznej [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong><a class="highslide" onclick="return vz.expand(this)" href="http://www.szejnfeld.pl/wp-content/uploads/2010/02/pict0230.jpg"></a></strong></p>
<p style="text-align: justify;"><strong><a class="highslide" onclick="return vz.expand(this)" href="http://www.szejnfeld.pl/wp-content/uploads/2010/02/pict02301.jpg"><img class="aligncenter size-medium wp-image-5989" title="pict02301" src="http://www.szejnfeld.pl/wp-content/uploads/2010/02/pict02301-300x211.jpg" alt="pict02301" width="300" height="211" /></a></strong></p>
<p style="text-align: justify;"><strong>„DOROZUMIANA ZGODA”<br />
- rewolucja w stosunkach przedsiębiorca-urząd.<br />
wnp.pl (PS) 26-01-2010</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Dwie zasadnicze sprawy, które będą rewolucjonizować prawne fundamenty działalności gospodarczej, wprowadzi zupełnie nowa ustawa o świadczeniu usług na terytorium RP. Jedną z nich będzie instytucja „dorozumianej zgody”, mówi poseł Adam Szejnfeld, do listopada 2009 roku wiceminister gospodarki</strong>.</p>
<p style="text-align: justify;">Projektowane rozwiązanie ma ograniczyć lub wyeliminować z naszego systemu prawo administracji publicznej do przewlekłego załatwiania spraw petentów lub wręcz zaniechania działania administracji. Według założeń ustawy, wniosek trafiający do urzędu będzie nie tylko poświadczony przy złożeniu przystawieniem pieczątki, jak obecnie, lecz także poprzez zadeklarowanie daty jego rozpatrzenia. Jeśli w tym terminie organ administracji go nie załatwi, proponowane prawo przewiduje jego przedłużenie, lecz tylko raz i to pod warunkiem, że wnioskodawca został o tym powiadomiony przed upływem pierwotnego terminu. Takie przedłużenie nie może przekroczyć okresu dwóch miesięcy. Natomiast, jeżeli w pierwszym i drugim terminie organ administracji nie rozstrzygnie sprawy, to – zgodnie z nowym rozwiązaniem – będzie się rozumiało, iż wniosek został rozpatrzony pozytywnie.</p>
<p style="text-align: justify;"><em>- Jest to coś fenomenalnego w realiach polskiego życia gospodarczego</em> – podkreśla poseł Adam Szejnfeld, pod kierownictwem którego w Ministerstwie Gospodarki powstał ten projekt. <em>- Przedsiębiorcy zyskają pewność rozstrzygnięcia sprawy w określonym czasie lub gdy minie termin bez odpowiedzi, będzie ona załatwiona przez dorozumienie zgody administracji</em> – podkreśla polityk Platformy Obywatelskiej.</p>
<p style="text-align: justify;">Drugim „rewolucyjnym” rozwiązaniem projektowanej ustawy jest utworzenie w Polsce ośrodka informacji i rejestracji działalności. Będzie to tzw. pojedynczy punkt kontaktowy (PPK). Do tego zobowiązuje kraje członkowskie UE dyrektywa unijna, która przewiduje ułatwienie świadczenia usług na terenie innego kraju unijnego. <em>W PPK będzie można uzyskać informację np. o warunkach prowadzenia działalności gospodarczej w danym kraju, a także składać dokumenty dotyczące jej rozpoczęcia, prowadzenia lub zamknięcia. Centralny PPK powstanie przy Ministerstwie Gospodarki – tam będą spływały informacje i zapytania, przesyłane przez zainteresowanych z kraju i z zagranicy</em> – wyjaśnia Adam Szejnfeld.</p>
<p style="text-align: justify;"><em>- Koncepcja PPK zbliża nas do rozwiązania, które chcemy wprowadzić od lipca 2011, a więc utworzenia w Polsce Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej (CEIDG), zwanej popularnie „zero okienka”. Przypomnę, że pierwszym krokiem na drodze do usprawnienia obsługi przedsiębiorców było utworzenie w urzędach jednego okienka, co nastąpiło wiosną ub.r., drugim będzie PPK, a trzecim – CEIDG. To ewolucyjne dochodzenie do najlepszych rozwiązań, które jeszcze nawet nie we wszystkich krajach Zachodu funkcjonują, ale my chcemy, by działały już w Polsce </em>– mówi poseł Adam Szejnfeld.</p>
<p style="text-align: justify;">Jak dodaje Szejnfeld, funkcjonowanie w urzędach „jednego okienka” spotkało się z dużą dawką krytyki. Część zarzutów jest nieuzasadniona, zwłaszcza jeśli chodzi o rejestrację działalności gospodarczej w gminach, ale niektóre – tak. W szczególności chodzi o funkcjonowanie „jednego okienka” Krajowego Rejestru Sądowego, gdzie rejestrowane są spółki prawa handlowego.</p>
<p style="text-align: justify;"><em>- Sądy nie przygotowały się do tego zadania</em> – stwierdza poseł Adam Szejnfeld <em>- Korzystając z wprowadzenia innej ustawy, mianowicie o ograniczaniu barier administracyjnych dla obywateli i przedsiębiorców, zostaną wprowadzone kolejne rozwiązania, które usprawnią funkcjonowanie jednego okienka i w gminach i w sądach. Projekt jest już gotowy &#8211; deklaruje poseł Szejnfeld.</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.szejnfeld.pl/index.php/prasa/wywiady/%e2%80%9edorozumiana-zgoda%e2%80%9d/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Targi Poznańskie pod młotek?</title>
		<link>http://www.szejnfeld.pl/index.php/prasa/wywiady/targi-poznanskie-pod-mlotek/</link>
		<comments>http://www.szejnfeld.pl/index.php/prasa/wywiady/targi-poznanskie-pod-mlotek/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 05 Feb 2010 16:50:29 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wywiady]]></category>
		<category><![CDATA[wywiad]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.szejnfeld.pl/?p=5897</guid>
		<description><![CDATA[
„Głos Wielkopolski”
Z posłem Adamem Szejnfeldem rozmawia Małgorzata Linettej
Co, Pana zdaniem, byłoby lepsze dla Międzynarodowych Targów Poznańskich, prywatyzacja czy komunalizacja?
Targi to specyficzny biznes, a Międzynarodowe Targi Poznańskie to specyficzne w tej branży przedsiębiorstwo, trudno więc przykładać ogólne teorie do tego konkretnego przypadku. Znam przykłady świetnie działających przedsiębiorstw branży wystawienniczej, które są spółkami skarbu państwa, z mniejszym [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><strong><a class="highslide" onclick="return vz.expand(this)" href="http://www.szejnfeld.pl/wp-content/uploads/2010/02/aszejnfeld-foto-karolina-siemion1.jpg"><img class="aligncenter size-medium wp-image-5898" title="aszejnfeld-foto-karolina-siemion1" src="http://www.szejnfeld.pl/wp-content/uploads/2010/02/aszejnfeld-foto-karolina-siemion1-300x202.jpg" alt="aszejnfeld-foto-karolina-siemion1" width="300" height="202" /></a></strong></p>
<p style="text-align: justify;"><strong>„Głos Wielkopolski”<br />
Z posłem Adamem Szejnfeldem rozmawia Małgorzata Linettej</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Co, Pana zdaniem, byłoby lepsze dla Międzynarodowych Targów Poznańskich, prywatyzacja czy komunalizacja?</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Targi to specyficzny biznes, a Międzynarodowe Targi Poznańskie to specyficzne w tej branży przedsiębiorstwo, trudno więc przykładać ogólne teorie do tego konkretnego przypadku. Znam przykłady świetnie działających przedsiębiorstw branży wystawienniczej, które są spółkami skarbu państwa, z mniejszym lub większym jego udziałem, i radzą sobie znakomicie, ale też takie, które były prywatne od swego zarania i osiągnęły sukces, wpływając przy tym na rozwój regionu i kraju.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Czyli jednak lepiej MTP sprywatyzować?</strong></p>
<p style="text-align: justify;">To nie jest takie proste. Specyfika tego typu przedsiębiorstw polega na tym, że mają one zasięg ponadkrajowy. Dlatego też interesują się nimi firmy zagraniczne, czy też o międzynarodowym kapitale. Każdy właściciel ma natomiast swoją politykę wystawienniczą. Jeśli więc udziały spółki targowej kupiłaby wielka, uznana firma, mogłaby wnieść jakiś dodatni impet do rozwoju. Ale może się też zdarzyć, że nowy właściciel uzna, iż lepsze, z punktu widzenia jego strategii biznesowej, będzie przeniesienie określonego rodzaju, czy też branży targowej do innego miasta, czy kraju. Dojdzie do wniosku, że np. targi budowlane przeniesie do Hanoweru, rolnicze zachowa w Poznaniu, ale lotnicze ulokuje w Singapurze…</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Czyli jednak przy prywatyzacji jest jakiś powód do niepokoju…</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Jeśli chodziłoby o przedsiębiorstwo w każdej innej branży, powiedziałbym bez wahania: należy prywatyzować – na pewno będzie lepiej. W branży targowej takiego prostego przełożenia nie ma. Co innego bowiem, jeśli kupującym byłby na przykład inwestor finansowy, a zupełnie inną politykę wystawienniczą może wprowadzić inwestor branżowy, zwłaszcza posiadający powierzchnie targowe także w innych miastach, czy krajach. Ważny jest więc cel prywatyzacji, a następnie jego ścieżka, forma oraz zabezpieczenia umowne.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Rozważanie takich scenariuszy może zatem skłonić do opowiedzenia się za komunalizacją, czyli przejęciem udziałów spółki targowej przez samorządy.</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Jeśli w stu procentach, czy też w pakiecie większościowym, to nie byłbym przekonany do takiej idei. Zwłaszcza, gdy mówimy o MTP, a więc o firmie organizującej targi nie o zasięgu lokalnym, regionalnym, czy nawet krajowym, ale światowym. Ponadto, przejęcie udziałów od Skarbu Państwa przez samorządy to właściwie zastąpienie państwa przez… państwo. Sądzę natomiast, iż taki mix właścicielski, a więc udział w akcjonariacie również własności samorządu mógłby wpływać stabilizująco na średnio, czy długookresowe strategie działalność zarządu danej spółki.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Wychodzi na to, że decyzja, co do przyszłości Międzynarodowych Targów Poznańskich w każdym wariancie obarczona jest sporym ryzykiem. </strong></p>
<p style="text-align: justify;">Ale i szansą. Na pewno więc powinna być podejmowana z największą ostrożnością.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.szejnfeld.pl/index.php/prasa/wywiady/targi-poznanskie-pod-mlotek/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
