Arthur Schopenhauer “Wszystko, co doskonałe, dojrzewa powoli.”

Hannibal “Albo odnajdziemy drogę, albo ją zbudujemy.”

Ludzie ponad prawem

Redaktor admin on 31 Lipiec, 2011 dostępny w Prace Senatu. Możesz śledzić odpowiedzi do tego wpisu poprzez RSS 2.0. Nie ma możliwości pozostawienia komentarza.

Ten obrazek znamy wszyscy – ruchliwy, osiedlowy chodnik w całości zastawiony przez bezmyślnie ustawiony pojazd zajmujący przez to nie jedno, ale trzy miejsca parkingowe. Inny, podobny, na którym miejsce dla inwalidy zajął dziarski młodzieniec swoim sportowym autem. Obydwa przykłady doskonale wpisują się w starą polską szkołę traktowania obowiązującego prawa według maksymy „prawo sobie a my sobie”, albo „przepisy są po, by je łamać”. Zwłaszcza, jeśli ryzyko poniesienia kary jest niewielkie.

Wyznawcy tego podejścia do życia, uważają, że są jednostkami na tyle wybitnymi, że nie muszą zajmować sobie głowy drobiazgami takimi jak zasady dobrego współżycia, a nawet powszechnie obowiązujące prawo.  W efekcie mamy w Polsce wysyp ludzi nieprzerwanie kpiących z prawa
i ze wszelkich zasad.

Zastanawiam się, czy może być inaczej, skoro ci, którzy powinni być wzorem uczciwości i rzetelności, a więc niektórzy czołowi politycy, tak często ignorują zasady i obowiązujące prawo, nawet to, które sami ustanowili. Obecnie na przykład, zgodnie z przepisami nie można prowadzić kampanii wyborczej. Mimo to, obydwie partie opozycyjne – PiS i SLD – postanowiły z premedytacją polskie prawo zignorować i zalały nasze ulice billboardami, a w przypadku PiS także telewizyjnymi spotami, będącymi kiepską kopią amerykańskich klipów. Stało się to w czasie, kiedy obowiązywała jeszcze ustawa o zakazie kampanii poprzez billboardy i spoty w mediach. Swoich praktyk nie zaprzestali nawet po jednoznacznej, negatywnej ocenie Państwowej Komisji Wyborczej.

Prawo i Sprawiedliwość miało być partią „najwyższych standardów”, dlatego ostentacyjna ignorancja wobec prawa i wyroków polskich sądów
w tym przypadku wręcz kłuje w oczy. Mówiąc konkretniej, to PiS nie tyle prawo i wyroki sądowe ignoruje, co traktuje je wybiórczo. Te, które są korzystne, uznawane zostają za słuszne, te które są niekorzystne, okrzyknięte bywają jako stronnicze i polityczne, a przynajmniej nieuzasadnione. Kiedy bowiem na przykład sąd umorzył zażalenie na zatrzymanie Barbary Blidy to był profesjonalny i uczciwy, ale kiedy nakazał prezesowi Kaczyńskiemu odwołać kłamstwo, to był stronniczy. Kiedy Trybunał Konstytucyjny orzekł, że dwudniowe wybory są niezgodne z ustawą zasadniczą, to był „głosem sprawiedliwości”, ale kiedy wcześniej ten sam Trybunał rozstrzygnął spór kompetencyjny między ówczesnym prezydentem Lechem Kaczyńskim, a szefem rządu na korzyść tego ostatniego, to był upolityczniony i natychmiast spotkał się z ostrą krytyką.

Liczni liderzy PiS stosują niemalże na co dzień tę praktykę. Albo wyroków sądów nie wykonują, albo je nawet i wykonują, lecz w taki sposób,
by wyrok w zasadzie nie osiągnął celu. Tak, bardzo często liderzy pokazują oni nam, co myślą o prawie, a zwłaszcza o sprawiedliwości. Dopóki więc w społeczeństwie tolerować będziemy ludzi uważających się za wyjątkowych i stojących ponad prawem, dopóty nie ma co liczyć na wyższe standardy moralne w kraju. Wzór bowiem idzie od góry, czy tego chcemy, czy nie.

Adam Szejnfeld

Poseł na Sejm RP

www.szejnfeld.pl

Brak możliwości dodania komentarza

Zaloguj się / Realizacja - Medianet (info@medianetinteractive.pl)