Arthur Schopenhauer “Wszystko, co doskonałe, dojrzewa powoli.”

Hannibal “Albo odnajdziemy drogę, albo ją zbudujemy.”

Poznać prawdę

Redaktor admin on 20 Październik, 2009 dostępny w Prace Senatu. Możesz śledzić odpowiedzi do tego wpisu poprzez RSS 2.0. Nie ma możliwości pozostawienia komentarza.

adam-szejnfeld2
Wiele mamy przysłów, czy porzekadeł dotyczących prawdy, np. „prawda obroni się sama”, „prawda jak oliwa, zawsze na wierzch wypływa” i inne. Ale czy skromna i daleka od sensacji prawda ma szansę w świecie dzisiejszych zmagań na arenie wielkiej polityki i niejasnych gier ludzi władzy i służb? Czy prawda ma szansę w rzeczywistości podsłuchów, przekłamań, wyrwanych strzępów z kontekstów rozmów, w czasach nie faktów i domysłów, ale podejrzeń i pomówień, w czasach czyhania na najmniejszy błąd, gdzie nie liczy się interes jednostki ani dobro ogółu? W świecie, gdzie znaczenie ma jedynie rozpaczliwa chęć przejęcia władzy? Jak to jest możliwe, że niejasnymi, niesprecyzowanymi, często nawet niewypowiedzianymi, a jedynie dorozumianymi oskarżeniami bezkarnie przekreśla się dziesiątki lat życia wielu ludzi?

Pamiętam jak za mrocznych lat PRL-u służby specjalne rozdawały karty w polityce krajowej decydując, kto ma wystarczające walory moralne, by pełnić państwowe funkcje, a kto powinien tkwić w niebycie. Dziwnym trafem moralnie odpowiedni byli zawsze ludzie, którzy stali po stronie słusznej partii. Ci, którzy pragnęli zmian nie mogli liczyć na pobłażanie. Kilkadziesiąt lat później, w wolnej zdawałoby się Polsce, część ludzi wydaje się, że ponownie pełni rolę policji politycznej w imię jedynie słusznej idei. Ich celem jest sianie strachu i powątpiewania w instytucje demokratycznego państwa. Powątpiewania w uczciwość ludzi, która jest cechą większości.

Dla polityka, który całe swoje życie poświęcił służeniu społeczeństwu, walce o to, by państwo stało po stronie obywatela, a nie po stronie administracji, nie ma większego ciosu, niż oskarżenie o niejasne układy. Dowody? Niestety, w czasie nagonki nie są one nikomu potrzebne! Dzisiaj nie potrzeba dowodów, by zniszczyć polityka. Zasadę domniemanej niewinności zastąpiła bowiem zasada domniemanej winy. Zasadę życzliwości zastąpiła zasada nienawiści. Zasadę sprawdź i oceń, zastąpiła zasada oceń i nie sprawdzaj. Logika racjonalnego myślenia ustąpiła miejsca klimatowi sensacji. W tłumie wystarczy jedynie krzyknąć „łapać złodzieja” i wskazać na kogokolwiek, a pewnym można być, iż ludzie ruszą w jego stronę. Dzisiaj tę psychologię z powodzeniem zastosowali zawodowi socjotechnicy czarnej armii spod znaku mohera walczącej o władzę. To na razie krajowa arena walki. Ale nie minie dużo czasu, aż walki przeniosą się na lokalne terytoria. Taki jest plan, taki jest interes, taki jest sens życia tych, którzy rozpętują piekło na polskiej ziemi.

Ostatnie dni były dla mnie czasem wielkiej próby, podczas której jeszcze raz musiałem zadać sobie pytanie – czy moje poświęcenie sprawom publicznym jest tego warte? Gdy działasz dla innych, nie oczekuj wdzięczności, wszak nie po to sadzi się las, by odpoczywać w cieniu jego drzew. To kolejna mądrość, którą działacz społeczny powinien pamiętać. Trudność pogodzenia się z opluwaniem mojej pracy polega jednak nie na tym, że nie ma dla niej wdzięczności, nigdy też nie myślałem o odpoczynku. Przykre jest tytko to, że są ludzie, którzy znają mnie z najlepszej strony nawet od dwudziestu, trzydziestu lat, a potrafili zwątpić po artykule w gazecie, po informacji w radio, po jakiejś migawce w telewizji… Na szczęście nie wszyscy.

Teraz odchodzę. Odchodzę z ministerstwa, jako człowiek niespełniony, wiedząc jak wiele jeszcze miałem do zrobienia. Odchodzę z żalem, że zostawiam kolejne kilka wielkich ustaw, które właśnie skończyłem, a których przyszłość nie jest mi znana. Ustaw, które potrzebne są Polsce. Odchodzę jednak z czystym sumieniem, bo pracowałem ciężko i uczciwie. Być może po wyjaśnieniu wszystkich wątpliwości premier ponownie poprosi mnie o wejście do rządu. Dziś, wiedząc z jak ogromnym ryzykiem i niewdzięcznością się to wiąże, nie mogę zapewnić, że tę propozycję przyjmę. Cena, jaką już musiałem zapłacić była bowiem ogromna. To cena honoru.

Kłamstwo nie staje się prawdą tylko dlatego, że wierzy w nie więcej osób. Te słowa Oscara Wilda dodają mi otuchy w tych trudnych dniach. Dziękuję wszystkim, którzy nie zwątpili w moją osobę i misję mojego życia, osobom, które każdego dnia dostarczają mi wsparcia i życzą wytrwałości. To dzięki Wam nie tracę wiary w sens pracy dla społeczeństwa.

Nie chodź na rynek, wejdź w siebie, we wnętrzu człowieka mieszka prawda (św. Augustyn). W tych dniach odbywam często takie spacery i… znam prawdę!

Adam Szejnfeld
już nie minister,
ciągle poseł,
zawsze uczciwy człowiek.

Brak możliwości dodania komentarza

Zaloguj się / Realizacja - Medianet (info@medianetinteractive.pl)