epp5_zps3f8w24ka

Arthur Schopenhauer “Wszystko, co doskonałe, dojrzewa powoli.”

Hannibal “Albo odnajdziemy drogę, albo ją zbudujemy.”

Klik-klak

Redaktor admin on 4 Lipiec, 2009 dostępny w Artykuły. Możesz śledzić odpowiedzi do tego wpisu poprzez RSS 2.0. Nie ma możliwości pozostawienia komentarza.

Źródło: Tygodnik Nowy

Dwudziestego grudnia we Wronkach odbyła się uroczysta Wigilia. Na jej szczególność składało się to, że udział w niej wzięło ponad dwa tysiące ludzi – odbywała się w Amice Wronki – ale też to, że poza załogą, zarządem firmy, parlamentarzystami naszego województwa, Wigilię zaszczycili swoją obecnością również premier Jerzy Buzek i ministrowie: Hanna Suchocka, Janusz Steinfoff i Wiesław Walendziak.

Ja jednak nie tej wspaniałej uroczystości chciałem poświęcić kilka słów, zwłaszcza, że już o tym pisano.

Po Wigilii, już w mniejszym gronie – tylko pan premier i pani minister H. Suchocka z delegacji rządowej oraz ja i poseł Piechowiak spośród pilskich parlamentarzystów – udaliśmy się do Zakładu Karnego we Wronkach. Po spotkaniu z kadrą musiał nas opuścić także i pan premier. Pozostali zwiedzili więzienie i zapoznali się z aktualnym stanem tego zakładu karnego. Pani H. Suchocka – minister sprawiedliwości – złożyła życzenia wigilijne więźniom, życzenia, które wypowiedziane właściwie ad hoc, do mikrofonu lokalnego radiowęzła, wzruszyły nawet nas – stojących obok.

Przypomniała mi się Wigilia w tym więzieniu sprzed 16-u lat . Wszystko mi się przypomniało. I to, jak czterech milicjantów zabrało mnie w nocy 13 grudnia 1981 roku z domu, i płacz dzieci, i mundurowi z karabinami na rogatkach Chodzieży, i esbek, który kazał podpisać ”lojalkę”, a na moją odmowę ryknął ”podpisuj ku…a, pier….nie się skończyło!” Nie pomogło. I ci, którzy następnego dnia założyli mi kajdanki i jak niebezpiecznego zbrodniarza, skutego, przewieźli milicyjnym fiatem do Wronek. Potem była wielka brama, która zamknęła się za mną z takim hukiem i z taką stanowczością, jakby oznaczało to niepodważalny koniec mojego świata, wolnego świata.

Jakiś facet, w stalowym mundurze, odebrał mi wszystko co miałem przy sobie; pasek i sznurowadła też. Nadal nic nie wiedziałem, nikt mi nic nie powiedział. Czuło się jakąś wojnę w powietrzu – ale żeby wypowiedzianą Narodowi przez jego władzę ?!… To nie mogło być prawdą.

Było !!!
Klik-klak, klik-klak – metaliczny dźwięk otwieranych i zamykanych zamków krat.
- ” Iść pod ścianą ”!
- ” Zatrzymać się. Twarzą do ściany! ”
Klik-klak. Otworzyły się drzwi do pierwszej w moim życiu celi.
Chyba ze ” sto ” metalowych granic oddzieliło mnie od wolności i setki, przez następne miesiące, obrotów klucza. I ściany, i kraty i mur i… ”pas śmierci”.

Klik-klak. To samo szczeknięcie zamka dzisiaj, co szesnaście lat temu. Jedne kraty, następne, drzwi, bramy…

Poznałem bramę, poznałem budynek i piętro z rozpostartą siatką. Nie poznałem celi. Są już inne. Z dwóch połączonych zrobiono jedną. Nie ma już ”bomby” – kotła na fekalia wynoszonego raz dziennie. Jest ogrzewanie i bieżąca woda. Gdy wszedłem do celi pamięć przyniosła woń cuchnących pomyj w aluminiowych michach. Podawano je każdego dnia. Ten dzień, Wigilia 1981 roku, różnił się od innych tylko tym, że zamiast jakiejś tłustej, przelewającej się masy, była ryba – filet.

Dzisiaj, po latach, już wiadomo. Wtedy karano niewinnych, obecnie nie ukarano tych, co zawinili. Wolni są ci, którzy zamykali do więzień, co zabijali bez sądów i ci, co zasądzali drakońskie wyroki w majestacie prawa… Czy oznacza to jednak, że dziś mamy działać w myśl zasady – oko za oko, ząb za ząb, życie… za życie?

Nie jestem za tym, aby winnym przestępstw i zbrodni politycznych puszczać je płazem, zapominać. Powinni być osądzeni i wreszcie ukarani. Lecz nie jestem za tym, by ‘’stroić nimi latarnie polskich ulic”. Jestem przeciwko wojnom – i tym prawdziwym, i tym ”papierowym”. Różnice, te polityczne też, konkurencja, są zawsze twórcze. Pozwalają osiągać optymalne rozwiązania. Zbliżają nas do ”złotego środka”. Ważnym elementem życia publicznego, jest polityka. Kto ją pojmuje jako walkę nie na argumenty, lecz na karabiny, powinien zająć się czymś innym!

Adam Stanisław Szejnfeld
Poseł na Sejm RP

Brak możliwości dodania komentarza

Zaloguj się / Realizacja - Medianet (info@medianetinteractive.pl)