epp5_zps3f8w24ka

Arthur Schopenhauer “Wszystko, co doskonałe, dojrzewa powoli.”

Hannibal “Albo odnajdziemy drogę, albo ją zbudujemy.”

Brawo My!

Redaktor admin on 1 Maj, 2019 dostępny w Felietony. Możesz śledzić odpowiedzi do tego wpisu poprzez RSS 2.0. Nie ma możliwości pozostawienia komentarza.

O, radości, iskro bogów, kwiecie Elizejskich Pól,
święta, na twym świętym progu staje nasz natchniony chór.
Jasność twoja wszystko zaćmi, złączy, co rozdzielił los.
Wszyscy ludzie będą braćmi tam, gdzie twój przemówi głos.

„Oda do radości”, Fryderyk Schiller

Od Szczecina nad Bałtykiem do Triestu nad Adriatykiem zapadła żelazna kurtyna, dzieląc nasz kontynent. Poza tą linią pozostały stolice tego, co dawniej było Europą Środkową i Wschodnią… W ten właśnie niezwykle przejmujący sposób brytyjski premier Winston Churchill opisał w 1946 roku powojenny podział Europy. Wówczas z pewnością nikt nawet w najśmielszych snach nie przypuszczał, w jakim kierunku potoczy się historia Starego Kontynentu w kolejnych dekadach…

Dla nas, Polaków, uwięzionych przez ponad czterdzieści lat za żelazną kurtyną, wszystko to, co działo się po tej drugiej stronie, wydawało się niezwykle odległe. Tam była ta wymarzona EUROPA – budująca pokojowe relacje między narodami, zacieśniająca współpracę gospodarczą, dbająca o dobrobyt swoich obywateli. Rok 1989 był przełomem. 4 czerwca, pierwsze demokratyczne, przynajmniej do Senatu w pełni wolne, wybory. Upadł w Polsce mur, ten polityczny, psychologiczny, potem ten faktyczny, betonowy w Berlinie. Z głośnym hukiem posypał się też w końcu cały jałtańsko-poczdamski podział Starego Kontynentu. To był dla nas, ale i całej Europy oraz świata, moment absolutnie przełomowy. Nie może być jednak przesady w stwierdzeniu, że to dopiero akcesja Rzeczypospolitej do Unii Europejskiej była ostatecznym potwierdzeniem powrotu Polski, po wielu latach nieobecności, na łono Europy. Powrotu nie na mapie, ale w naszych głowach.

Gdy dokładnie 15 lat temu, 1 maja 2004 roku, punktualnie o północy na Placu Piłsudskiego w Warszawie wciągnięto na maszt unijną flagę, a z wieży krakowskiego Kościoła Mariackiego odegrano „Odę do radości”, trudno było nie poczuć wzruszenia. Polska stała się wówczas częścią Wspólnoty – wraz z pozostałymi 27 państwami członkowskimi i ponad 500 mln obywateli tworzy dzisiaj gigantyczny obszar dobrobytu, demokracji i pokojowego współistnienia wszystkich ze wszystkimi. Coś, co jeszcze kilka dekad temu pozostawało jedynie w sferze idei i marzeń, stało się rzeczywistością. Unia to wspaniały sukces wszystkich Europejczyków i dlatego mamy pełne prawo do tego, by odczuwać z tego powodu dumę. Być może nie zawsze jesteśmy w stanie to dostrzec. Dlatego czasami warto spojrzeć na Wspólnotę z nieco większego dystansu, choćby z perspektywy pozaeuropejskiej.

Unia Europejska, którą od kilkunastu lat współtworzymy, nie tylko budzi podziw na całym świecie, ale stanowi również model do naśladowania. Wystarczy wspomnieć choćby o Ameryce Łacińskiej, która przoduje pod względem ilości organizacji i porozumień mających na celu zacieśnienie współpracy między państwami. Wspólny Rynek Południa – Mercosur, Wspólnota Andyjska, Strefa Wolnego Handlu Ameryki Środkowej, Wspólnota Karaibska – to tylko kilka przykładów inicjatyw, które, jak same ich nazwy wskazują, wzorują się na integracji europejskiej. Podobnie w Afryce, gdzie oprócz obejmującej cały kontynent Unii Afrykańskiej, funkcjonują liczne organizacje regionalne – Wspólnota Gospodarcza Państw Afryki Zachodniej, Wspólnota Gospodarcza Państw Afryki Środkowej czy w końcu Wspólny Rynek Afryki Wschodniej i Południowej. Mnożą się również podobne organizacje w Azji, na czele z działającym od kilku dekad Stowarzyszeniem Narodów Azji Południowo-Wschodniej (ASEAN), choć widoczne są również inicjatywy mające na celu zbliżenie gospodarcze Chin, Japonii i Korei Południowej.

Oczywiście Unia Europejska nadal pozostaje ewenementem na skalę światową, bowiem żadna ze wspomnianych organizacji nie wykroczyła poza integrację stricte gospodarczą, a i ta w wielu przypadkach pozostaje dość ograniczona. Dlaczego więc w Europie udało się coś, co na innych kontynentach próbuje się jedynie naśladować? No cóż. Z pewnością nie byłoby sukcesu Unii Europejskiej bez trudnego, ale koniecznego procesu pojednania historycznego, bez woli politycznej, by pamiętając o przeszłości, patrzeć przede wszystkim w przyszłość, w końcu bez determinacji, aby wszelkie spory rozwiązywać przez poszukiwanie kompromisu i konsensusu.

Wspaniały jubileusz 30. rocznicy polskich przemian ustrojowo-gospodarczych, 20. lat Polski w NATO oraz 15. lat członkostwa w Unii Europejskiej, to kamienie milowe najnowszej historii Polski. Te rocznice, które przypadają akurat w bieżącym roku, to także doskonała okazja, by uświadomić sobie, że i my, Polacy, i wszyscy Europejczycy, mamy naprawdę powody do dumy. Nie oznacza to jednak, że możemy osiąść na laurach. Nasza demokracja, jak i europejska Wspólnota, potrzebują bowiem rozwoju i wzmocnienia, a Unia dalszej integracji. Bez tego rosnące dzisiaj w siłę ugrupowania antydemokratyczne, nacjonalistyczne oraz antyunijne, mogą zniweczyć trud minionych pokoleń. Nie możemy na to pozwolić!

Adam Szejnfeld

Poseł do Parlamentu Europejskiego

www.szejnfeld.pl

www.kobiecastronazycia.pl

www.facebook.com/PoselSzejnfeld/

www.twitter.com/szejnfeld

www.instagram.com/szejnfeld/

#15latwUE #15UE #Europa #TakDlaUE #PolskaWUE #PolskaWEuropie #Zostajemy #PolacyZaUE #PolesForEU #MyChcemyUnii #OdaDoRadości #Bruksela #Strasburg #PE #ParlamentEuropejski #UE #UniaEuropejska #PO #PlatformaObywatelska #AdamSzejnfeld #EPL #EPP #KoalicjaEuropejska #PrzyszłośćPolski #WielkiWybór

Brak możliwości dodania komentarza

Zaloguj się / Realizacja - Medianet (info@medianetinteractive.pl)