epp5_zps3f8w24ka

Arthur Schopenhauer “Wszystko, co doskonałe, dojrzewa powoli.”

Hannibal “Albo odnajdziemy drogę, albo ją zbudujemy.”

Zdrowia życzę!

Redaktor admin on 4 Lipiec, 2009 dostępny w Felietony, Felietony 2009 rok. Możesz śledzić odpowiedzi do tego wpisu poprzez RSS 2.0. Nie ma możliwości pozostawienia komentarza.

Każdego niemalże dnia możemy obserwować, jak narastają problemy w naszej służbie zdrowia. Z jednej strony znajdują się niezadowoleni lekarze, domagają się wyższych pensji, grożąc wyjazdami za granicę bądź strajkami, z drugiej strony pacjenci mający dość braku należytej, publicznej opieki medycznej. Nie trzeba słuchać wiadomości z Warszawy, żeby wiedzieć, że w naszej służbie zdrowia dzieje się źle – sami doświadczamy, jak ciężko dostać się do lekarza specjalisty, a także jak drogie potrafi być leczenie. Każda strona ma swoje racje – lekarze bez wątpienia zasługują na to, by żyć i pracować godnie, pacjenci słusznie domagają się wyeliminowania łapówkarskich patologii. Wszystkich łączy wspólny cel – normalna, „zdrowa” służba zdrowia, jaką ma już większość zachodnich państw. Nikt nie oczekuje z dnia na dzień, że nasze szpitale będą wyglądały jak te ze Szwecji czy Norwegii, ale chociażby że nie będzie problemów, by się do nich dostać i otrzymać należytą pomoc lekarską. Czy w państwie położonym w samym środku Europy, mającym jeden z najwyższych wzrostów gospodarczych w rejonie to tak wiele?
Wbrew deklaracjom rządzących darmowa służba zdrowia powoli staje się fikcją – kto dzisiaj nie ma pieniędzy nie może pozwolić sobie nawet na luksus posiadania zdrowych zębów, a co dopiero walkę z nowotworem czy groźną chorobą wirusową. Twierdzenie, że rząd reformuje służbę zdrowia jest zwykłym kłamstwem – Ministerstwo Zdrowia już dawno straciło jakąkolwiek kontrolę nad chaosem, jakim przyszło mu zarządzać.
Tymczasem prawo do ochrony zdrowia gwarantuje nam konstytucja. Powinno być ono realizowane tak samo w Warszawie, jak Pile, Rogoźnie, Szamotułach, Czarnkowie, Trzciance, Chodzieży czy Szamocinie. W każdym mieście, w każdej wiosce. Wszędzie tam mamy prawo wezwać karetkę, gdy uznamy, że nasze życie jest zagrożone, nie obawiając się, ze będzie jechać 40 minut lub że przyjedzie bez osoby potrafiącej udzielić nam pomocy.
Nie twierdzę, że rozwiązanie problemu służby zdrowia jest sprawą prostą, ani że wszystkich problemów możemy pozbyć się w kilka miesięcy. Nie można jednak uparcie głosić, że wszystko jest pod kontrolą, że rząd ma w zanadrzu cudowny planu, dzięki któremu zapomnimy co to choroby! Wszyscy czekamy na konkretne rozwiązania, które pozwolą uwierzyć, że każdy chory otrzyma należytą pomoc.
Kiedy pytam ludzi starszych, co ich najbardziej boli, słyszę, że jest to właśnie brak poszanowania dla nich ze strony państwa. Fakt, że w wieku 70-80 lat muszą wysiadywać godziny w poczekalni i wydawać majątek na lekarstwa, sprawia, że dla wielu starość jest drogą przez mękę.
Lekarze mawiają, że nadzieja to wspaniałe lekarstwo, które potrafi pomóc w walce z niejedną chorobą. Jak długo jednak można żyć w nadziei, że na wszystkie problemy służby zdrowia rząd ma cudowną receptę? Wygląda na to, że chorzy będą jeszcze przez lata karmieni nadzieją, bo na pomoc ze strony państwa, jak na razie nie mają co liczyć. Być może dlatego w Polsce najpopularniejszymi życzeniami i na imieniny, i na urodziny, i na nowy rok, i z okazji świąt jest: „zdrowia, przede wszystkim zdrowia życzę!”

Adam Szejnfeld
www.szejnfeld.pl

Brak możliwości dodania komentarza

Zaloguj się / Realizacja - Medianet (info@medianetinteractive.pl)