epp5_zps3f8w24ka

Arthur Schopenhauer “Wszystko, co doskonałe, dojrzewa powoli.”

Hannibal “Albo odnajdziemy drogę, albo ją zbudujemy.”

Gazeta Krakowska

Redaktor admin on 22 Lipiec, 2009 dostępny w Wywiady. Możesz śledzić odpowiedzi do tego wpisu poprzez RSS 2.0. Nie ma możliwości pozostawienia komentarza.

Zmieniamy prawo, na efekty musimy zaczekać

Z Adamem Szejnfeldem, sekretarzem stanu w Ministerstwie Gospodarki RP, rozmawia Szymon Sikorski.
kwiecień 2009

1. Panie ministrze w okresie stagnacji gospodarczej należy szczególnie ułatwiać procedury prawne, tworzyć prawo sprzyjające przedsiębiorcom, zwłaszcza tym małym i średnim, to główna konkluzja debaty jaką w marcu zorganizowała Gazeta Krakowska. Jakie praktyczne działania podejmuje resort w tej sprawie?

Adam Szejnfeld: Wprowadziliśmy wiele rozwiązań, które pokazują, że budowanie państwa przyjaznego dla obywateli, to nie jest tylko idea, czy nazwa jednej z komisji sejmowych, tylko praktyczne działania. Przejawiają się one w dostosowaniu zapisów kodeksu spółek handlowych, czy też ustawy o swobodzie działalności gospodarczej do realnych potrzeb rynku. Kolejnym poważnym projektem ustawowym jest partnerstwo publiczno-prywatne. Należy jednak szerzej spojrzeć na problem utrudnień proceduralnych. Polski system prawa tworzony był na konstrukcji schematu: nakaz–zakaz–kara. Wystarczy wziąć jakąkolwiek starszą ustawę, aby przekonać się, że tak właśnie skonstruowane jest nasze prawo. Jednak musimy mieć świadomość, że takie właśnie nastawienie reprezentuje państwo, które nie ufa swoim obywatelem i mówi, że musimy wszystko kontrolować. Ja natomiast uważam, że państwo nie powinno tworzyć zakazów dla ludzi uczciwych, lecz tworzyć instytucje represyjne dla ludzi nieuczciwych. Prawo powinno być pozytywne, czyli oderwane od schematu nakaz–zakaz–kara i oparte na schemacie anglosaskim: co nie jest zakazane jest dozwolone. Ministerstwo Gospodarki realizuje ten schemat we wspomnianej ustawie o swobodzie działalności gospodarczej. Zmieniliśmy ją tak, że od pierwszego jej przepisu wynika, że mamy takie właśnie pozytywne nastawienie.

2. Panie Ministrze, poprzednia ustawa o partnerstwie publiczno-prywatnym obowiązywała trzy lata. Była ona w moim mniemaniu martwa, gdyż nie spotkałem żadnego dużego projektu realizowanego w oparciu o jej przepisy. Dlaczego tak było i w czy nowa jest lepsza?

Powiem kolokwialnie, nie dało się realizować wielkich projektów, bo zakazy i nakazy były tak sztywne, że nikt nie chciał podjąć takiej inicjatywy. My uchyliliśmy tę ustawę w całości i przygotowaliśmy nową, przyjazną dla ludzi. Jest to też ustawa, w której nie ma ani jednej delegacji do rady ministrów o dodatkowe rozporządzenie. Uważam ją w pewnej mierze za wzorcową. Nawet prawnicy byli zdziwieni, że można stworzyć takie prawo. Państwo jako instytucja jest wówczas skuteczne, gdy ludziom żyje się w nim dobrze i spokojnie. Jeżeli natomiast państwo nie ufa swoim obywatelom i prowadzi politykę sankcyjną, to nigdy nie osiąga sukcesu. Widać to w jeszcze jednym aspekcie. Gdy odbieramy korespondencję i wśród niej znajdziemy list z jakiegoś urzędu, to odczuwamy natychmiast wzrost ciśnienia, i list odkładamy na później, gdyż jesteśmy przekonani, że nie znajdziemy w nim niczego dobrego dla nas. Probierzem zmian będzie sytuacja, że ten właśnie urzędowy list będziemy otwierać w spokoju, jako pierwszy z całej korespondencji. Kolejny blok zmian ustaw, który nazwałem „wielkie sprzątanie”, zobaczy światło dzienne na przełomie maja i czerwca. Będzie to efekt przejrzenia 470 ustaw, z których zostaną usunięte te wszystkie zapisy, które uważamy za restrykcyjne, więc szkodliwe.

3. Biznesmeni wskazują, że częstym problemem jest obowiązek przekształcania się z jednoosobowej działalności gospodarczej na spółkę prawa handlowego. Dodatkowo w prawie zamówień publicznych nie ma zapisu pozwalającego na zmianę podmiotu w trakcie trwania umowy, nawet, jeżeli jest to tylko przekształcenie na spółkę prawa handlowego. Co można zrobić z tym problemem?

Na sytuację z przekształceniami należy spojrzeć przez pryzmat dotychczasowego systemu prawnego. Nadal nie można czegoś zmieniać dobrowolnie, u nas musi być na to nakaz. W Kodeksie spółek handlowych na przykład był przepis nakładający obowiązek przekształcenia się w spółkę prawa handlowego. Tymczasem wielu przedsiębiorców nie chce działać w tej formie i w związku z tym dokonywali sztucznych podziałów, czy wydzielania części firmy. Dochodziło nawet do patologicznych sytuacji, datowania faktur na przyszły rok, jeszcze w listopadzie czy grudniu, aby nie zwiększać obrotów. Ten przepis został zniesiony. Uważam, że każda firma powinna działać w takim statusie prawnym, jaki jej najbardziej odpowiada, a nie, do jakiego państwo ją zmusza. Jeżeli zatem ktoś chce pozostać osobą fizyczną niech tak będzie. Proces przekształcenia winien być niemal automatyczny. Właśnie to chcemy zrobić.

4. Dziś na rynku działa około 500 spółdzielni pracy. A jeszcze 10 lat temu było ich ponad 2500. Czym ten spadek jest powodowany?

To efekt zaniechania sprzed 10 lat. Wówczas, bodaj 17 głosami, Sejm odrzucił projekt mojej ustawy o modernizacji systemu prawnego spółdzielni pracy. Dziś konstrukcja prawna tych podmiotów nie odpowiada potrzebom rynku. Można powiedzieć, że wówczas państwo powiedziało: my wiemy lepiej jak ma działać biznes. Okazało się to fiaskiem. Wracam do tych nadal potrzebnych zmian.

5. Biznesmeni skarżą się nadal na bezduszność i niewiedzę urzędników. Czy w tej trudniej kwestii może pan coś obiecać, lub wyjaśnić przedstawicielom biznesu?

To nie przepisy mają decydujące znaczenie dla naszego życia, lecz ludzie je egzekwujący. Mogą być złe przepisy, czy złe prawo, lecz jeżeli urzędnicy będą przyjaźni wobec obywateli to wszystko będzie w porządku. Wystarczy wspomnieć kilkanaście dni temu weszły przepisy o jednym okienku, a wiem, że nadal są z tym kolosalne kłopoty. To jest w pewnej mierze kwestia mentalności urzędników. Wielu jest wspaniałych, lecz wystarczy jeden nieżyczliwy i wszystko się kończy. Idzie w świat zła opinia o całej administracji. Życzliwy urzędnik to ten, który dla obywatelka zrobi wszystko, co może, nieżyczliwy zrobi wszystko tylko to, co musi. To kolosalna różnica nie tylko w słowach.

6. Dlaczego tak się dzieje, że pomimo tego, iż gaz na giełdach tanieje, to rosną opłaty za przesył? Podobnie sytuacja wygląda w przypadku energii elektrycznej. Dlaczego nasze opłaty rosną lub w najlepszym przypadku nie spadają proporcjonalnie?

Na ten problem należy spojrzeć całościowo. W ubiegłym roku obawialiśmy się wzrostu cen gazu i energii elektrycznej. Jeszcze na przełomie grudnia i stycznia tego roku były bardzo silne naciski na rząd, aby urzędowo regulować wysokość ceny nośników energii. Wiedzieliśmy jednak, że światowe ceny muszą spaść w kryzysie. I spadły. Niestety płacąc rachunek nie zawsze to widzimy. Musimy bowiem pamiętać również o kosztach działania zdekapitalizowanego systemu. W Polsce około 60 proc. bloków energetycznych jest przestarzałych, 70 proc. linii energetycznych, a 40 proc. nawet nie powinno być remontowanych, lecz rozebranych. W najbliższych latach potrzeba 50-60 mld euro na inwestycje, aby za 5 do 7 lat nie groziły nam masowe kłopoty z energią elektryczną. Musimy pozyskiwać te środki, zwłaszcza wówczas, gdy surowiec jest tańszy.

7. Co z projektem ustawy o inwestycjach liniowych? Bo rozumiem, że koszty budowy central magistrali energetycznych zwiększane są na skutek źle interpretowanych granic ochrony prawa własności.

To bardzo ważna sprawa. Praktycznie cała ściana zachodnia, a szczególnie Szczecin i Wrocław, znajduje się pod realną groźbą braku energii elektrycznej. Podobnej awarii do tej w Szczecinie z zeszłego roku, można spodziewać się w każdej chwili. Dlaczego? Bo na pewnym odcinku budowy sieci ludność od lat blokuje inwestycję. W przypadku gazu jest podobnie. Odcinek z Włocławka do Gdańska od 13 lat nie można skończyć, gdyż kilka osób sprzeciwia się budowie rury przez ich działkę. To wpływa na kolosalne koszty budowy infrastruktury, czyli koszty przesyłu. Przygotowywana jest więc ustawa o inwestycjach liniowych. Położy ona kres specyficznemu polskiemu liberum veto. Należy skończyć z tym partykularyzmem, w przeciwnym razie nie będziemy mówić o kosztach przesyłu, lecz staniemy twarzą w twarz z faktem, że prądu czy gazu po prostu nie będzie jak przesłać.

8. Czy kryzys może dla Polski okazać się okresem zysku?

Kryzys to stan negatywnie dotykający wszystkich przedsiębiorstw. Daje jednak możliwość bardzo dynamicznego rozwoju, niemal ucieczki do przodu dla wielu firm. Uważam, iż spowolnienie, jakie obserwujemy w Polsce może paradoksalnie stać się motorem rozwoju. Wiele gospodarek narodowych notuje ujemny PKB, czyli one się kurczą, a my nadal się rozwijamy, może wolniej niż jeszcze rok temu, ale nadal się rozwijamy. Możemy w zawiązku z tym wejść na rynki, na których do tej pory nie byliśmy obecni. Gospodarka ma charakter globalny, więc skoro jedna firma ogranicza swoją obecność, to inna może na tym zyskać.

9. Mamy poważne kłopoty z budową gospodarki opartej na wiedzy i z wprowadzaniem w życie strategii lizbońskiej. Jest ona zła, czy też dla nas zbyt trudna do realizacji?

Strategia lizbońska jest programem z 2000 r., w którym mieszczą się działania gospodarki opartej na wiedzy. Widzimy, zwłaszcza teraz, że nie jest on doskonały, co wielokrotnie podkreślaliśmy na forum międzynarodowym. Nawet po reformie strategii lizbońskiej w 2004 r. dokonanej przez specjalny zespół na czele z byłym premierem Holandii Wimem Kokiem, widać było, że jest ona nieprzystająca do wymagań czasu. Myślę, że kryzys światowy, który przeżywamy zmieni to z dwóch powodów. Po pierwsze od momentu powstania strategii wiele zmieniło się w realiach światowej gospodarki. Tworzą ją już nie tylko USA i Unia Europejska. Pojawiły się równie dynamiczne i konkurencyjne gospodarki jak chińska, czy indyjska. Zresztą transformacje będą przeżywały również gospodarki państw Ameryki Łacińskiej, takie jak Brazylia i Argentyna. Także świat arabski w najbliższej przyszłości będzie regionem intensywnego i dynamicznego rozwoju. Okres dwubiegunowości w gospodarce już się skończył. Potrzeba więc Unii nowej strategii.

10. Niemcy gospodarczo źle się mają, co dla Małopolski ma duże znaczenie. Jakie perspektywy rozwoju stoją przed naszym regionem?

Niemcy są wyjątkowym krajem w naszych stosunkach gospodarczych. Trafia do nich 25 proc. naszego eksportu do Unii Europejskiej. Z tych powodów zły stan niemieckiej Gospodarki negatywnie się odbija i długo jeszcze będzie odczuwalny dla polskich firm. Dywersyfikacja więc części swojego eksportu jest dobra propozycja na utrzymywania odpowiedniego poziomu dochodów.

Brak możliwości dodania komentarza

Zaloguj się / Realizacja - Medianet (info@medianetinteractive.pl)