epp5_zps3f8w24ka

Arthur Schopenhauer “Wszystko, co doskonałe, dojrzewa powoli.”

Hannibal “Albo odnajdziemy drogę, albo ją zbudujemy.”

Erskine May

Redaktor admin on 25 Marzec, 2019 dostępny w Blog. Możesz śledzić odpowiedzi do tego wpisu poprzez RSS 2.0. Nie ma możliwości pozostawienia komentarza.

XIX wiek był czasem burzliwych zmian społecznych i gospodarczych w Wielkiej Brytanii. Gwałtowny postęp technologiczny zapoczątkował rewolucję przemysłową w Imperium królowej Wiktorii, nad którym „nigdy nie zachodziło słońce”. Ówczesny parlament Zjednoczonego Królestwa stał się najpotężniejszą instytucją demokratyczną na świecie. Jednocześnie powiększały się nierówności społeczne, a o swoje prawa zaczęły głośno ubiegać się grupy do tej pory pomijane, jak robotnicy, kobiety czy imigranci. Właśnie wtedy opublikowana została Rozprawa o prawach, przywilejach, procedowaniu i zwyczajach parlamentu, potoczenie nazywana obecnie „Erskine May” – od nazwiska autora i wieloletniego urzędnika ds. procedur parlamentarnych.

Gdyby nie Brexit, ponad 1000-stronicowe dzieło, które zawiera jedynie utrwalone na piśmie zapisy prac Izby Gmin regulowanych niemal w całości zwyczajami, a nie ustawami, pewnie nadal byłoby znane tylko urzędnikom. Brytyjscy posłowie dwukrotnie już odrzucili wynegocjowaną przez Londyn i Brukselę umowę, opowiadając się jednocześnie przeciw bezumownemu opuszczeniu Unii Europejskiej. Premier Theresa May uznała zatem, że przed ostatnim unijnym szczytem w Brukseli należy ponownie poddać pod głosowanie projekt porozumienia regulującego warunki Brexitu. Na jej drodze stanął jednak spiker Izby Gmin, John Bercow, który powołał się na zawarty właśnie w… „Erskine May” zwyczaj parlamentarny. Zwyczaj, co warto podkreślić z… 1604 roku! Nie zezwala on na kolejne głosowanie nad dwukrotnie odrzuconą już propozycją rządu, jeśli nie zaszły w niej istotne zmiany.

No cóż. Jaki kraj, taka kultura polityczna. W XXI wieku, w Wielkiej Brytanii, mimo konieczności podjęcia decyzji w tak fundamentalnej sprawie, jaką jest Brexit, nikt nie neguje prawa do powołania się na prawny konwenans sprzed 400 lat. Tymczasem w Polsce, nie dość, że nikt z obecnie rządzących nie przejmuje się na przykład naszą 20-letnią konstytucją, to jeszcze, przy każdej możliwej okazji podkreśla, że nadaje się ona albo do kosza, albo przynajmniej do gruntownej rewizji. Prawo i Sprawiedliwość od niemal czterech lat usilnie próbuje zohydzić Polakom konstytucję z 1997 roku. Tych, co ośmielają się uważać ustawę zasadniczą za wartość nadrzędną i nie ukrywają swojego poparcia dla niej, na przykład poprzez noszenie koszulki z napisem „Konstytucja”, spotykają szykany ze strony… nie przeciwników politycznych, ale aparatu państwowego, m.in. policji czy straży marszałkowskiej.

Po doświadczeniach polskich na tle brytyjskich widać ewidentnie, że polski i brytyjski parlamentaryzm leżą na dwóch różnych krańcach kultury politycznej i prawnej.  Brytyjska demokracja, która nie bez powodu stawiana jest za wzór systemu politycznego, opiera się na wspólnym poszanowaniu całej klasy politycznej i społeczeństwa dla wielowiekowej tradycji rozwiązywania sporów i lojalności wobec własnego państwa, uważanego powszechnie za dobro najwyższe. W Zjednoczonym Królestwie zarówno rząd, jak i opozycja kierują się interesem publicznym. Nie potrzebują ani Trybunału Stanu, ani spisanej konstytucji, żeby wiedzieć, że przestrzeganie zasad państwa prawa jest rzeczą świętą. W innym wypadku natychmiast utraciliby zaufanie obywateli. Przedłużeniem nadrzędności „dobra państwa” jest także pozycja spikera Izby Gmin, czyli odpowiednika naszego marszałka Sejmu. Z chwilą wyboru do Parlamentu formalnie kończy swoją działalność w partii, z ramienia której został posłem. Nie bierze udziału w głosowaniach poza jednym wyjątkiem, gdy liczba głosów za i przeciw jest taka sama. Wtedy do niego należy głos rozstrzygający. Jakakolwiek stronniczość ze strony spikera naraziłaby go na publiczną kompromitację. A w Polsce? Marszalek jest po prostu funkcjonariuszem swojej partii i to będącym na każde zawołanie jej szefa. Większość parlamentarna natomiast jak i rząd nie przejmują się regulaminami, ustawami, w końcu konstytucją…

Cóż, mimo niewątpliwych obecnie kłopotów politycznej elity w Wielkiej Brytanii związanych z Brexitem, wiele moglibyśmy się od niej nauczyć w zakresie szacunku dla obywateli, prawa i zwyczajów. I to nie tylko w zakresie kultury politycznej, ale także tej czysto ludzkiej również!

Adam Szejnfeld

Poseł do Parlamentu Europejskiego

www.szejnfeld.pl

www.kobiecastronazycia.pl

www.facebook.com/PoselSzejnfeld/

www.twitter.com/szejnfeld

www.instagram.com/szejnfeld/

#KoalicjaEuropejska #Wolność #Demokracja #Brexit #Parlament #WielkaBrytania #Szacunek #KulturaPolityczna #Polityka #Polska #Polacy #PolskaObywatelska #PaństwoPiS #WolneSądy #WolneWybory #WolnePaństwo #Konstytucja #PrawaObywatelskie #Obywatele #RacjonalnaPolska #PlatformaObywatelska #ParlamentEU #AdamSzejnfeld

Brak możliwości dodania komentarza

Zaloguj się / Realizacja - Medianet (info@medianetinteractive.pl)